Miesięczne archiwum: Kwiecień 2016

Marszałek województwa łódzkiego Witold Stępień (PO) zatrudnił nowego doradcę: to Jolanta Chełmińska, były wojewoda łódzki. Wszystkich doradców marszałka łączy jedno: zostali nimi, gdy stracili pracę.

Tak było z Aliną Giedryś, dziś doradcą ds. infrastruktury szynowej. Gdy posadę ministra infrastruktury, a zatem kontrolę nad PKP PLK, w której Giedryś była wiceprezesem, stracił Cezary Grabarczyk, zatrudnił ją marszałek Stępień. Tak było z Elżbietą Królikowską – Kińską, która niedługo po tym jak straciła poselski mandat PO, została doradcą ds, rewitalizacji. Tak było z Jakubem Goździkowskim, który opuścił gabinet polityczny Cezarego Grabarczyka, tym razem ministra sprawiedliwości, wraz z jego dymisją pod koniec kwietnia zeszłego roku. Doradzał w sprawach inwestycji infrastrukturalnych i sportowych. Goździkowski z urzędu jednak odszedł. Ale przyszła Jolanta Chełmińska, która do grudnia była wojewodą łódzkim, przez dwie kadencje rządów PO – PSL. I nieco nie pasuje do reszty ekipy doradców, bo pracować nie musi. Ma emeryturę wypracowaną przez lata w państwowych bankach, no a teraz podatnik dołoży jej 4 tys. zł brutto za doradzanie na pół etatu w sprawach samorządowych.

I to kolejny przykład, że marszałkowska polityka zatrudniania doradców nie wygląda tak, jak by odpowiadała na faktyczne zapotrzebowanie urzędu, tylko na zapotrzebowanie posiadanie etatów przez politycznie bliskich marszałka lub jego partyjnych sponsorów. Praktyka pokazuje, że doradca jest mu niezbędny zazwyczaj wtedy, gdy ktoś ważny dla PO traci robotę. Tyle, że nie płaci PO, a podatnik. Kto zatem kolejnym doradcą? Może Radosław Stępień? Niedawno przecież stracił pracę w BGK, bo PiS czyści ludzi PO wszędzie, gdzie może. A czym odpowiada PO? Krytyką, że to zawłaszczanie państwa. Po czym zatrudnia swoich w samorządach tworząc dla nich specjalne etaty. Gratulacje, bardzo „wiarygodny” bat na PiS.