Miesięczne archiwum: Październik 2015

Skończyła się telenowela związana z przekazaniem willi przy Wólczańskiej 17 Łódzkiej Spółce Infrastrukturalnej – czytam w Dzienniku Łódzkim. Dość trafne zdanie. Chodzi o obracającą się w ruinę Szuflandię z „Kingsajzu” Juliusza Machulskiego. Radni w końcu wyrazili zgodę na przekazanie willi ŁSI.

To było już trzecie podejście, ale pierwsze w tej kadencji. Zdecydowały głosy radnych SLD.
– Klub SLD był sceptyczny wobec przekazania obiektu ŁSI, ale do tej operacji przekonał nas fakt, że zabytek niszczeje i trzeba go odnowić. Nikt nie chciał go kupić. ŁSI nie ma swojej siedziby i musi płacić 0,5 mln zł za wynajem pomieszczeń. Dlatego poparliśmy przekazanie willi – wyjaśnił Sylwester Pawłowski, szef klubu SLD – czytam dalej w „DŁ”

Ja z kolei jestem sceptyczny co do szczerości klubu SLD, choć akurat w ustach Sylwestra Pawłowskiego to zdanie może brzmieć wiarygodnie. Nie był przecież radnym w minionej kadencji, kiedy to właśnie zaprzaństwo radnych SLD (a także PiS i ich satelickiego klubu Łódź 2020) zdecydowało, że Szuflandia, zabytek nie tylko sensu stricto, ale i jeden z symboli Łodzi filmowej, straciła kolejny rok.Strona magistratu cytuje przewodniczącego klubu SLD, który powiada, że „każdy kolejny dzień bez remontu jest zagrożeniem dla zabytku, który jest w opłakanym stanie i obiekt może nie przetrwać zbliżającej się zimy”.

Racja, może nie przetrwać. Właśnie dzięki radnym SLD (a także PiS i ich satelickiego klubu Łódź 2020), bo budynek stracił przez nich ponad rok, w ciągu którego w Szuflandii zawalił się dach. Przecież dokładnie pamiętam, że dwa poprzednie głosowania w sprawie przejęcia Szuflandii przez ŁSI odbyły się półtora roku temu. Ówczesny szef klubu SLD, Tomasz Trela, powiedział wtedy, że jest przeciw, bo „to budowanie pałacu dla urzędników” . Był wówczas w opozycji, ale szykował się do roli kandydata SLD na prezydenta Łodzi. Dziś jest wiceprezydentem Łodzi, koalicjantem PO, której klub walczy o Szuflandię. Dość łatwo zatem skonstatować, że to nie stan budynku tak bardzo może martwić klub SLD, a głosowanie za uchwałą jest po prostu wkładem w utrwalanie koalicji i władzy. No bo jak inaczej tłumaczyć tę zmianę podejścia o 180 stopni, skoro Szuflandię przejmie ŁSI, zatem tak czy siak będzie ona „pałacem dla urzędników”. SLD tymi tłumaczeniami gra z nami w durnia, ale zyskało zbyt wiele posad w spółkach, by trwać przy zdaniu z końca minionej kadencji. I na durnia ten klub wyszedł, choć pożytecznego.

Zresztą PiS, klub opozycji, myśli tak samo, ale zdania nie zmienia: ŁSI nie jest od rewitalizowania willi, a spółka kadrowo wciąż się rozrasta. No i co z tego? Spółka i jej rozrost to jest inny problem, i tego pilnujcie, żeby więcej pokoi nie oznaczało jeszcze więcej urzędników. Mnie wystarczy fakt, że spółka nie ma własnej siedziby, a chce wyremontować willę i przestać wyrzucać pół miliona rocznie na wynajem pomieszczeń, czyli w błoto. Remont zwróci się gminie w 7 lat, budynek, którego nikt nie chciał kupić, przestanie popadać w ruinę, a jeszcze na coś się przyda. Tak jak przydali się radni SLD, choć by się tak stało,musieli zostać przytuleni do władzy. A radni PiS? Cóż, póki co, to w tym przypadku to jest tak, jak to w Kingsajzie powiedziano: „ktoś musi być mały, żeby inni byli duzi”.