Miesięczne archiwum: Wrzesień 2015

Witold Stępień (PO), marszałek województwa łódzkiego, do tego stopnia zapatrzył się w swoją szefową Ewę Kopacz, która obwozi rząd po całym kraju, że i on organizuje „wyjazdowe posiedzenia zarządu województwa”. Trzeba mieć naprawdę niskie poczucie własnej wartości i być po prostu impregnowanym na zwykłą przyzwoitość, żeby kasę podatnika i stanowisko w samorządzie wykorzystywać w kampanii wyborczej do Sejmu.

To wyjazdowe posiedzenie zarządu, które odbyło się we wtorek w Wieluniu, nie jest ostatnim. – Myśląc o integracji i rozwoju województwa, musimy wyjść w teren. Chcemy być bliżej ludzi, rozmawiać z nimi, bo jesteśmy w ważnym momencie uruchamiania środków unijnych – tak marszałek argumentował potrzebę tych podróży. Jakby wcześniej nie było potrzeby integracji i rozwoju albo innych ważnych momentów uruchamiania środków. Tym bardziej że nie podjęto tam decyzji, których nie można było podjąć w budynku Urzędu Marszałkowskiego.

Niezwykle cenna i potrzebna jest ta idea bycia bliżej ludzi, ale też słaba i fałszywa, bo nie jest codziennością, tylko rzeczywistością kampanii wyborczej. Marszałek i jego trzej koledzy z PSL w zarządzie startują do Sejmu. Żaden jednak z Łodzi, gdzie zawsze spotyka się zarząd, a Wieluń to południowa część okręgu, w którym startują Stępień i Paweł Bejda, członek zarządu z PSL. A już niebawem zarząd rusza do Inowłodza i Tomaszowa Mazowieckiego, czyli okręgu wyborczego wicemarszałków z PSL: Dariusza Klimczaka i Artura Bagieńskiego. Pojawią się lokalne media, będzie promocja za darmo.

Urzędnicy marszałka tłumaczą, że to nie kopia strategii premier Kopacz, tylko pomysł zaczerpnięty od innych województw. Że w czasie kampanii wszystkie działania są odbierane jako wyborcze, ale przecież zarząd musi wykonywać swoje obowiązki, urząd nie może przestać pracować. Oraz że koszt takich wyjazdów to głównie koszt paliwa, czyli około 320 złotych. Taka odpowiedź jest nie tylko cyniczna, ale wprost sugerująca, że wyborcy to po prostu debile. Wystarczy spojrzeć na harmonogram kolejnych wyjazdów: 21 września Inowłódz i Tomaszów Maz., 24 września Pabianice, 1 października Zduńska Wola, 5 października Skierniewice, 12 października w Piotrków Tryb. i 16 października Łowicz. Wszystkie miasta w okręgach wyborczych skąd startują marszałkowie z PO i PSL, a seria wyjazdów kończy się akurat tydzień przed wyborami.

Trzeba mieć naprawdę niskie poczucie własnej wartości i czarny pas w politycznym cynizmie, by kasę podatnika i stanowisko w samorządzie wykorzystywać w kampanii wyborczej do Sejmu. Szczęście, że choć mebli ze sobą nie wożą.