Sztuka wycinanki politycznej

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Cezary Grabarczyk mistrzem artystycznej wycinanki politycznej. Łódzką listę PO do Sejmu w każdym calu ułożył pod siebie w taki sposób, by kolejni na liście odbierali sobie głosy nawzajem. No i z pomocą zarządu regionu pozbył się Iwony Śledzińskiej – Katarasińskiej. Jest tylko jedno ale…

Posłanka Śledzińska – Katarasińska nigdy do żadnej „spółdzielni” w PO nie należała. Nie musiała, ufał jej Donald Tusk. Była w ścisłej, kilkuosobowej grupie założycielskiej PO, obok Mirosława Drzewieckiego czy Grzegorza Schetyny, bo tylko oni Tuskowi zostali po wyjściu z Unii Wolności. Tusk wyjechał do Brukseli, Śledzińskiej – Katarasińskiej można się było pozbyć, być może za cichą akceptacją premier Ewy Kopacz. „Grabarczyk upokorzył Śledzińską – Katarasińską” proponując miejsca 4-6 – napisano w portalu 300polityka.pl.

Ale ad rem: Cezary Grabarczyk jest liderem listy PO. Tuż za nim są posłanki Małgorzata Niemczyk, Elżbieta Królikowska – Kińska, radny Paweł Bliźniuk, szef kampanii regionalnej PO Łukasz Kucharski, następnie radni Karolina Kępka i Bartosz Domaszewicz. To jest majstersztyk politycznej wycinanki na kilku piętrach. Pierwsza rzecz: mocny w Łodzi Paweł Bliźniuk, szef największego koła PO, czyli Koła Aktywności, miał być najdalej trzeci, a walczył o nr 2 właśnie w związku z tym, że reprezentuje tak szerokie środowisko. Manewr, który mu dwójkę odebrał polega na tym, że posłanka Niemczyk też jest z KA, zasada reprezentacji środowiska została więc utrzymana, a drugi argument to fakt, że posłanką i „musi mieć wysokie miejsce”. Bliźniuk na dwójce mógłby parę głosów Grabarczykowi zabrać, szczególnie z poparciem Hanny Zdanowskiej, z czwartego już nie bardzo. Posłanka Niemczyk wedle wszelkich wyborczych zasad zbierze jako pierwsza głosy kobiet. Ale żeby nie zbliżyła się zbyt wynikiem do jedynki, jej wynik ma zneutralizować następna po niej kobieta na liście, posłanka Królikowska – Kińska. Kolejna sekwencja czterech nazwisk obok siebie też jest mistrzowska: Bliźniuk, Kucharski, Kępka, Domaszewicz. Cała ta czwórka od początku miała być sygnałem, że oto łódzka PO się odmładza. I cała ta czwórka młodych obok siebie nawzajem sobie będzie odbierać poparcie, bezwolnie osłaniając wynik lidera. Domaszewicz chciał ostatnie miejsce na liście? No to dostał je bliski znajomy Grabarczyka, Ali Koussan.

Kolejny efekt to wewnętrzne waśnie na liście. Tzw. Młodzi Demokraci, już się dystansują od Kępki, widać, że w kampanii będą pracować na Domaszewicza. Podobnie będzie w Kole Aktywności: postawią na swego lidera z numerem 4, dla koleżanki z nr 2 mogą być kołem bierności.

Ale tak ułożony koncept trzeba było jeszcze przepchnąć. W jaki sposób? Otóż Cezary Grabarczyk na szczeblu powiatowym przekonał kolegów z PO, by na zarząd regionu nie posyłać projektu listy, tylko same nazwiska zgłoszonych. Koncepcja listy ujawniona została już na zarządzie regionu, wygrała głosowanie 7:6. Pomógł niezastąpiony w takich sytuacjach Andrzej Biernat.

Cezary Grabarczyk już nie może sobie pozwolić na silne nazwiska z tyłu, pamięta przecież, że przed czterema laty sam został upokorzony, tyle, że przez wyborców. Jego, lidera listy, pokonał nie tylko nr 3, ale i nr 5 – Krzysztof Kwiatkowski i John Godson kompromitując go w oczach Tuska i reszty „spółdzielców”. Jest tylko jedno ale… Czy tak ułożona lista pomoże PO obronić pięć mandatów, czy też pomoże tylko Cezaremu Grabarczykowi nie dać się już nikomu przeskoczyć.

Komentarze (13):

  1. Pingback: Nowości o Sztuce

  2. Avatar
    Tomasz Kliś

    Czy to nie prawda?Wszędzie tak jest,ale co my szaraki możemy o tym wiedzieć! A czy nie od zawsze było w naszym mieście wiadomo kto pociága za te sznurki, kto jest czyją marionetką!!?

  3. Avatar
    Remo

    Nieprawdę? Świetny felieton, prezentujący dedukcję polityczną na wysokim poziomie wiarygodności, popartą wiedzą, znajomością osób i realiów. Marcin Darda jest wyjątkiem wśród łódzkich dziennikarzy – nie boi się zadrzeć z systemem władzy, jaki zawiązał się nad tym miastem za pierwszej kadencji PO w samorządzie. I nie boi się też pisać prawdy o tym, że najważniejsze decyzje, polityczne i społeczne, dla Łodzi podejmowane są na Zarządzie Wojewódzkim Platformy Obywatelskiej. Od tego są – a raczej powinni być – dziennikarze: od patrzenia władzy na ręce. Brawa za niezłomność i odwagę. PS: Myślę, że to nie jest polityczny uraz do Platformy. Gdyby Łodzią rządziła jakakolwiek inna partia czy opcja polityczna, Marcin równie rzetelnie odsłaniałby mechanizmy istotnych dla opinii publicznej spraw. I o to właśnie chodzi!

      1. Avatar
        Remo

        Pełna zgoda, Stary.
        Politycy są „pracobiorcami” wyborców: którakolwiek opcja czy partia sprawuje władzę w systemie demokratycznym, musi liczyć się z krytyką nie tylko ze strony opozycji, ale też opinii publicznej. A w imieniu tejże powinna działać prasa, „służba nadzorująca” poczynania władzy, posiadającej w swej dyspozycji publiczne pieniądze – i dzięki nim funkcjonującej. Taki mechanizm jest czymś zwyczajnym w krajach zachodnich. W Polsce, niestety, media w zbyt wielkim stopniu zależą (strukturalnie bądź finansowo) od ośrodków władzy, by rzetelnie sprawować wobec nich funkcje kontrolne… Mamy kolejną patologię zamiast normalności. Łódź jest tej patologii przypadkiem wręcz pokazowym: niektórzy dziennikarscy „wrogowie systemu” zostali uwaleni, inni podkupieni etatami urzędniczymi – reszta się boi, o pracę lub utratę przychylności przełożonych. Ty się nie boisz – i bardzo Ci tego gratuluję. Trzymaj się mocno, jesteś prawdziwym dziennikarzem i świetnym fachowcem.

    1. Avatar
      ludek

      jeśli czytasz jego felietony nie od dziś, to wiedz, że robił to nie raz

      właśnie, panie Marcinie, kiedy następny tekst tutaj?

  4. Avatar
    ola

    PO, PSL, Palikot i SLD mimo POparcia Michnika, Lisa, Olejnik i reszty WSIoków są już POzamiatani bo zajmowali się głównie invitro, skrobankami, gejami i związkami partnerskimi oraz straszyli nas katolickim państwem wyznaniowym. Grozili także, że jak wygra PiS z Kukizem to POdpalą Polskę niczym tę budkę POd ambasadą Rosji, ktorą sami POdpalili, by wywołać wojenne zagrożenie Rosją Putina. O POdpaleniu budki przez ludzi byłego min. Sienkiewicza mówił szef CBA Wojtunik z min. Bieńkowską z PO w nagranych taśmach. POtwierdził to w sejmowym wystąpieniu prok. Seremet. PO i PSL naszymi problemami troszczyli się w niewielkim stopniu bo zajęci byli sobą oraz apanażami i karierami. A tu jak POdaje rządowy GUS 900 tyś. polskich dzieci niedojada, 2,8 mln młodych Polaków chce wyjechać za chlebem z „zielonej wyspy” PO,PSL–wynika z raportu Work Service. Młodzi uciekają z Polski bo mało zarabiają albo wcale nie mają pracy. Bezrobocie jest b.duże i są regiony,w których przekracza 30 proc.np.pow.radomski czy szydłowiecki. Do szczęśliwców należą ci, którzy mają umowę o pracę i dostają 1750 zł brutto, jako płacę minimalną. Większość jeśli pracuje zatrudniona jest na śmieciówkach i dostaje 5–8 zł za godz. Jak twierdzi prof. Leszek Dziawgo z UMK ostatnie ćwierćwiecze Polski to czas niewykorzystanych szans, w którym utrwalił się prymitywny model gospodarczy: eksportu jabłek na Wschód, a ludzi na Zachód. Nie ma krajów biednych. Są tylko źle zarządzane co widać po rosnącej korupcji aparatu państwa i upadłej służbie zdrowia. Na tym polega istota problemu Polski. Nasza bieda stała się tylko bardziej nowoczesna. Mamy już najnowsze telefony, komputery i samochody ale to za mało by godnie żyć. Były prezydent Komorowski i jego rząd PO,PSL problem bezrobocia i emigracji Polakow POzostawiają do rozwiązania prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz PiSowi i Kukizowi, którzy muszą wygrać parlament RP aby utworzyć nowy rząd i zrealizować bardzo trudny program naprawy Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.