Miesięczne archiwum: Lipiec 2015

Paweł Kukiz ani razu podczas kampanii wyborczej na prezydenta RP nie pojawił się w Łodzi. A teraz przyjedzie! 9 sierpnia zagra na otwarciu ćwierć stadionu miejskiego wraz z innymi gwiazdami w ramach Top Łódź Festival. Nie dość, że zarobi, to jeszcze podpromuje się przed wyborami parlamentarnymi. Za pieniądze łódzkiego podatnika.

Być może chodziło o względy artystyczne przy doborze wykonawców, być może o ich popularność, a przy okazji rządzące Łodzią PO i SLD pokażą, jak bardzo są pluralistyczne, jak bardzo tolerancyjne dla „antysystemowców”. Mnie intryguje, czy na koncercie Kukiza pojawi się Tomasz Trela, wiceprezydent odpowiedzialny m.in. za sport w mieście, bo chodzi przecież o stadion, a dokładnie jedną jego trybunę. To także szef łódzkiego SLD, a Kukiz w swej twórczości przecież swego czasu poświęcił tej formacji jeden ze swoich utworów. O ile tytuł brzmi w miarę elegancko („Virus SLD”), to już tekst jest dosyć dosadny:

„Jak ja was kurwa nienawidzę / I jak ja wami kurwa gardzę/ (…) Opasłe mordy, krzywe ryje/ (…) Jak do was bym z kałacha bił! / Jebana wasza partia mać / Co mi ojczyznę okrada” – to tylko kilka cytatów.

Pieśń co prawda dotyczy schyłkowego okresu rządu SLD, wydano ją w 2004 r., ale trudno sądzić, by autor zmienił zdanie. On po prostu teraz więcej czasu poświęca teraz Platformie: „Gardzę tą partią , a rozwinięcie skrótu PO – „Partia Oszustów” – jest jak najbardziej na miejscu” – powiada. Hanna Zdanowska, prezydent i szefowa PO w Łodzi zachwycona tymi słowami pewno by nie była, a Trela, człowiek dość prostolinijny, zapewne bladłby i czerwienił się na przemian, gdyby Kukiz ów song w Łodzi wykonał.

Paweł Kukiz jak widać swą tożsamość buduje na słowie „pogarda”, które według Słownika Języka Polskiego oznacza „stan uczuciowy będący mieszaniną braku szacunku i niechęci”, ale co istotne „poczuciu wyższości w stosunku do kogoś”. A może nie tożsamość, tylko jakiejś dziwacznej biznesowo – ideowej schizofrenii. Bo jak widać, antysystemowa pogarda nie przeszkadza mu w akceptowaniu faktu, że dostanie przelew z kasy miasta zarządzanego przez „oszustów” oraz „opasłych mord i krzywych ryjów”, a tabloidy krzyczały ostatnio, że za koncert zarabia 30 tys. zł. .

„(…) Nadejdzie kiedyś taki czas / Za wszystko kurwy zapłacicie” – to też fragment „Virusa SLD”, pewnie kasy autor na myśli nie miał, a teraz zarobi twardy pieniądz, zapłacą „kurwy” i „oszuści” w imieniu łódzkich podatników. Tym bardziej słabo to wygląda, że jego ocena obu partii dla większości jego wyznawców od rzeczywistości oderwana nie jest