Prezydent Łodzi na partyjnym wiecu. Płacą łodzianie

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Łódzkie PiS szczerze oburzone faktem, że wyjazd prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej na „wiec poparcia” prezydenta Bronisława Komorowskiego był „wyjazdem służbowym”, de facto więc sponsorowanym przez łodzian. Doprawdy i ja jestem oburzony, bez ironii. Ale nie tylko Zdanowska na takie wiece za pieniądze łodzian jeździła…

W krytykowaniu Zdanowskiej i tła jej wyjazdu 14 lutego do Katowic, gdzie podpisała jako prezydent Łodzi deklarację poparcia prezydenta Bronisława Komorowskiego, przoduje radny Bartłomiej Dyba-Bojarski. Czuć, że człowiek szczerze jest oburzony, w odpowiedzi na interpelację przedstawiono mu mniej więcej taką oto logikę: spotkanie z prezydentem RP było spotkaniem oficjalnym, a jako, że prezydent Zdanowską wybrano głosami większości łodzian, jedzie na takie służbowym samochodem jako prezydent Łodzi, bo reprezentuje ją na zewnątrz, a koszty pokrywa Urząd Miasta. Czyli łodzianie, ale tego już w odpowiedzi nie przeczytamy.

Oburzony radny na TT daje upust emocjom: „Sponsorowanie kampanii ze środków samorządowych, bo wygrałam wybory jest OK?” albo „Dziś w pochodzie sponsorów PO do mieszkańców Gdańska dołączają Łodzianie”, bo już wcześniej wyszło na jaw, że prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, też popierał Komorowskiego na koszt gdańszczan…

Nie dawał mi spokoju ten Gdańsk, aż mózg swędział… I przypomniałem sobie: Hala Olivia, słoneczna sierpniowa sobota, a w telewizorze Jerzy Kropiwnicki, prezydent Łodzi niemal krzyczy: – Jeżeli mogę mieć jakikolwiek zarzut do tego rządu i PiS, to taki, że za mało chwalił się sukcesami gospodarczymi, cieszę się też, że kończy się czas kapusiów jako autorytetów moralnych.

To zdanie, i nie tylko to, prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki wypowiedział na konwencji PiS inaugurującej kampanię parlamentarną w 2007 r. Pojechał tam jako prezydent Łodzi, za pieniądze łodzian. Pamiętam zażenowanie prezydenckiego otoczenia, a konkretnie Wojciecha Łaszkiewicza i Kajusa Augustyniaka w reakcji na pytanie, kto tę partyjną eskapadę opłacił. Zażenowanie, bo „przecież prezydenta Łodzi zaprosił urzędujący premier”. PREMIER, a tu jakiś leszcz o koszty pyta. Ale potwierdzono, że prezydent pojechał na koszt UMŁ.

W tekście, który wtedy napisałem (28.08.2007) znalazła się także odpowiedź na pytanie, co w ogóle prezydent Łodzi robił na partyjnym wiecu PiS: „(…) to jedyny polityk, który startując z list partii braci Kaczyńskich zdobył władzę w wielkim mieście. Według Łaszkiewicza, zaproszenie do Gdańska premier przysłał Jerzemu Kropiwnickiemu ponad dwa tygodnie temu. Prezydent Łodzi nie wahał się, by potwierdzić przybycie, bo „tak jak premier jest człowiekiem zasad”.

Mnie jako obywatela zawsze szlag trafia, gdy za partyjne imprezy płaci ciężko harujący podatnik. Nawet jeśli miałoby chodzić o 5 zł, bo prezydenci zazwyczaj biedakami nie są, a ich partie na kontach mają grube miliony. Ale widzi pan, panie radny Dyba-Bojarski, jakie zasady miał „człowiek zasad”, prezydent Łodzi, który został nim z poręki pańskiej partii, czyli PiS. Pana wtedy w PiS być może nie było, a w odpowiedzi na interpelację tego nie napisano: Zdanowska była wtedy wiceprezydentem Łodzi, zastępcą Kropiwnickiego. Może stąd wie skąd czerpać wzorce. I zasady.

PS. http://lodz.naszemiasto.pl/archiwum/jerzy-kropiwnicki-na-konwencji-pis-w-gdansku-prezydent,1515060,art,t,id,tm.html

Komentarze (1):

  1. Avatar
    danteix

    Już w sobotę 11 kwietnia 2015 r utrzymywani z naszych pieniędzy notable w tym niby świeckim państwie polskim, pokornie stawią się w łódzkiej katedrze na wyświęceniu nowego watykańskiego biskupa. na pewno obdarują go prezentem i kwiatami kupione nie za swoje , ale nasze pieniądze . Tak więc prezydentka Łodzi, marszałkowa, dyrektorzy ważniejszych wydziałów, prezesi państwowych i miejskich spółek szykujcie się na ten zlot fałszu i obłudy, bo większość z Was będzie tam z nakazu, a nie z własnej woli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.