Honorowy strzał kandydatki PiS we własne kolano

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Joanna Kopcińska, kandydatka PiS na prezydenta Łodzi,  przedstawiła swój komitet honorowy. U jednych skład budził emocje, u innych za grosz. Potem przedstawiła „suplement”, dwa kolejne nazwiska i… Miał być chyba strzał na wiwat, a był strzał we własne kolano.

Przedstawieni z opóźnieniem to znany komentator sportowy Krzysztof Miklas oraz Mieczysław Nowicki. Drugi z nich to stary mistrz kolarstwa. Był czas, że nie schodził z podium mistrzostw świata i olimpiad, wybitny sportowiec. Ale stary mistrz przegrał ze swą sportową legendą jako urzędnik, i niewielu już się chyba w Łodzi kojarzy z medalami. Był ministrem sportu, potem dyrektorem wydziału sportu za prezydentury Jerzego Kropiwnickiego. I twarzą kompromitującej porażki Łodzi w staraniach o Euro 2012. PZPN odrzucił łódzką aplikację w przedbiegach określając ją „wnioskiem o organizację dożynek”. Miasto chwaliło się  w nim m.in. pacyfikacją juwenaliów w 2004 r. Gdyby nawet Łódź starała się wówczas o mistrzostwa świata oddziałów prewencji w pałowaniu, też by przegrała. Zginęły wówczas dwie osoby, choć nie od pał, a od kul. 

Do autorstwa tego światłego wniosku nie poczuwał się początkowo nikt. Widniał pod nim podpis prezydenta Kropiwnickiego, ale tłumaczono, że „każdy z wydziałów miał swoją część do wypełnienia”. Dyrektor Nowicki bronił jednak tej „aplikacji” z największym uporem. Mówił wówczas publicznie (i dosyć buńczucznie), że ten, kto ów wniosek oceniał, powinien mieć kaca, że go odrzucił, tak był świetny. To była bardzo prymitywna socjotechnika. Nikt wówczas tych słów nie przyjął poważnie, większość miała kaca z tego powodu, że je usłyszała. A dwa tygodnie później stary mistrz podał się do dymisji, tłumacząc, że to jednak „on koordynował”.
 
W PiS chyba o tym wiedzą, ale albo się nie przejmują, albo myślą, że nikt tego nie pamięta. Zapewne, jeśli już pamiętają, to może fakt, że wydział sportu nadzorowała wówczas… wiceprezydent Hanna Zdanowska, której oficjalnie podlegał dyrektor Nowicki. Tyle tylko,  że nawet ludzie prezydenta mówili wówczas, że Zdanowska nie ma nic do gadania. Jej fotel był po prostu częścią ceny za współudział we władzy. Staremu mistrzowi kariera sportowa wyszła jak mało komu, polityczna jest za to dowodem tego, że serce i talent do walki nie zawsze przekłada się na błyskotliwość w polityce.

Chciała Joanna Kopcińska honorowego komitetu, to go ma. Ale mnie się honorowość tego komitetu przez pryzmat jednego nazwiska, kojarzy z jego honorową porażką. Śmiała się wtedy z Łodzi cała Polska… Jeśli to nazwisko ma być sygnałem, że czasy tego typu „promocji” miasta powrócą, gdy Kopcińska wygra wybory, to jestem pod wrażeniem tej zadziwiającej strategii.

Komentarze (1):

  1. Avatar
    JPM

    Faktycznie pokazuje to jakie zaplecze ma ta „alternatywa” dla obecnej prezydent.
    Aby nie wybierać między dżumą a cholerą trzeba sobie zadać pytanie. Czy kandydaci związania z partiami obecnymi od lat na scenie politycznej mogą coś zmienić. Chyba nie bo każdy scenariusz SLD, PiS czy PO ciągnie za sobą widmo takich partyjnych pomagierów jak opisani powyżej. Tylko nowa krew może coś odmienić. Niestety w Łodzi jako mieście na prawach powiatu będą się liczyły szyldy partyjne. Zatem dziś logika podpowiada tylko jedno rozwiązanie głosować tak aby do stawki dołaczył nowy gracz, ale gracz z zasadami. Rzeczywistość sondażowa pozwala na tylko jedno rozwiązanie wejście do gry Nowej Prawicy i ich kandydata na prezydenta Agnieszki Wojciechowskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.