Grabarczyk dobił swojego smoka, czyli Kwiatkowskiego

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Jeśli prawdą jest, że Cezaremu Grabarczykowi nie spieszyło się do rządu, a chciał zostać marszałkiem Sejmu, to ja się mu nie dziwię. Ewa Kopacz to nie Donald Tusk, nowy rząd czekają spadki sondażowe, zatem i Platformę Obywatelską też. A marszałek Sejmu, po prezydencie RP osoba nr 2 w państwie, nie traci nigdy. Ale dzięki stanowisku ministra sprawiedliwości właśnie symbolicznie pokonał dawnego politycznego rywala, Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Z tego rządu, co powołano go na rok, Cezary Grabarczyk wyciągnął posadę najlepszą z najgorszych: nikt już nie zwolni ministra za to, że się więzień w celi powiesił, a on sam nie będzie się tłumaczył z parogodzinnych opóźnień pociągów kilkuletnich w budowie autostrad, jak to było za pierwszego rządu Tuska. Grabarczyk jako minister infrastruktury był ulubionym chłopcem do bicia dla pasażerów, kierowców, opozycji i mediów. Nikt nie potykał się trzykrotnie w Sejmie o wotum nieufności. A Grabarczyk tak.

Korzystał na tym jego łódzki adwersarz, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Gdy Grabarczyk kiepsko tłumaczył się z autostrad i kolei (lub unikał tłumaczeń), Kwiatkowski otwierał w błysku fleszy zmodernizowane gmachy sądów, a potem brylował po TVN-ach i Polsatach. Miał ten socjotechniczny dar, którego brakuje Grabarczykowi. W efekcie Kwiatkowski zgarnął w wyborach 2011 r. ponad cztery razy więcej głosów od Grabarczyka, choć zasług obu panów porównać raczej się nie da. Z tej też przyczyny Grabarczyk po wyborach o resort nie walczył, a Tusk upokorzył go nominacją słabiutkiego merytorycznie Sławomira Nowaka na ministra transportu. Odpadło więc potencjalne alibi, że ustąpił komuś lepszemu od siebie, fachowcowi…

Myślę, że choć Kwiatkowskiego formalnie w polityce już nie ma, to w Grabarczyku jeszcze jakaś zadra tkwi i ten ich pojedynek wciąż gdzieś podskórnie się toczy. Obaj ministrowie sprawiedliwości wciąż będą w Łodzi porównywani, a jeśli nie, to zwolennicy Kwiatkowskiego będą tę narrację wtłaczać w dyskurs publiczny. A Grabarczyk przyjmując tę posadę zabiera właśnie łodzianom skojarzenie, że kiedyś to Kwiatkowski był ministrem sprawiedliwości. W polityce przecież walka o język, jest równie istotna, co walka o posady. Kto wie, czy nowy minister sprawiedliwości nie zacznie od tego, co zepsuł minister Kwiatkowski w taki sposób oddzielając prokuraturę od rządu, że prokurator generalny nie ma wpływu na to, w jakim stylu i jakie warianty śledztw obierają prokuratorzy w apelacjach. Bo dziś prokurator generalny to tylko żyrandol dla swoich podwładnych. Nie dlatego, że świeci, a dlatego, że go widać.

Grabarczyk tymczasem przebił Kwiatkowskiego: jest po raz drugi ministrem, dowodzi spółdzielnią, czyli największą chyba dziś frakcją w PO, a premier Kopacz nazwała go swym przyjacielem, co zapewne daje mu jakiś wachlarz wpływów: od lobbowania na rzecz sfinansowania przez rząd tego, co obiecał Tusk, czyli budowy dworca Fabrycznego, przez przyspieszenie budowy S-14 do kwestii personalnych, choćby zmiany wojewody łódzkiego. Spółdzielnia pod Jolantą Chełmińską piłowała stołek już trzy lata temu, ale Tusk dał temu odpór. Pytałem Cezarego Grabarczyka kilka dni temu, czy Chełmińska powinna zostać na stanowisku. Nie odpowiedział, a to dla niej niekoniecznie dobre wieści, tym bardziej, że nie jest człowiekiem PO, a blisko jej było zawsze do Kwiatkowskiego. A wojewoda jakby przeczuwając co się może stać, w siódmym roku urzędowania właśnie założyła oficjalne konto na FB…

Ten rząd wytrwa do wyborów i będzie dołował, a razem z nim PO, bo Kopacz to nie Tusk. Z punktu widzenia Cezarego Grabarczyka lepiej byłoby zostać marszałkiem Sejmu, bo ten nie traci nigdy. Ale jako marszałek nie przebiłby symbolicznie Kwiatkowskiego. Jako minister sprawiedliwości właśnie to zrobił. Musiał odejść Tusk, by Grabarczyk dobił swojego smoka.

Komentarze (8):

  1. Avatar
    koalicjant

    Kwiatek za 4 lata będzie prezydentem Łodzi. Nikt tego nie zmieni . O to wlaściwie idzie gra . Grabarczyk zdechnie politycznie za 4 lat . Kwiatek bierze wszystko w cuglach .

    1. Avatar
      ewelina

      Trafne spostrzeżenie. Ale skoro Grabarczyk jest ministerm sprawiedliwości, to może wyjaśni taką tajemnicę dotyczącą DZIAŁANIA SĄDÓW oraz jego koleżanki, Hanny Zdanowskiej.

      Jak to możliwe, że (info znalezione na forum) ” 6 lipca, prezydent Zdanowska w łódzkim wydaniu „Gazety Wyborczej obwieściła, jakim wynikiem zakończy się proces dotyczący praw własności części starej elektrowni EC1 (tzw. EC1 Wschód), chociaż sąd apelacyjny odroczył ogłoszenie wyroku do 25 lipca.” (cytat za „Wprost”).

      http://www.youtube.com/watch?v=mbP0mzTbhWI

  2. Pingback: online loans canada

  3. Avatar
    stary łodzianin

    Ludzie, czy Wy tego nie widzicie, że powołano Grabarczyka-skompromitowanego za budowę dróg i autostrad, tylko po to aby dobił resztki dobitego Ministerstwa Sprawiedliwości, sądów i garstki sędziów , prokuratorów i adwokatów w miarę uczciwych, zresztą tak samo jakie ma za zadanie Arłukowicz w Ministerstwie Zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.