I dobrze, że ukradli ten tramwaj

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Z zajezdni na Telefonicznej ukradli tramwaj i to jest dobra wiadomość. Dobra, bo Łódź w skali kraju takiej promocji jeszcze nie miała. I to darmowej, żadne tam miliony na billboardy w innych miastach. Korzysta też Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji. Cały kraj tę nazwę kojarzy już z tym, że nie potrafią tramwaju upilnować, a nie z tym, że pijany motorniczy trzy miesiące temu zabił trzy kobiety. Kradzież jest zdecydowanie korzystniej kojarzona.

Dlatego nie do końca rozumiem oburzenie prezesa MPK, Zbigniewa Papierskiego, który zasugerował m.in., że śmieje się z MPK cała Polska oraz, że „takim żartom mówimy stanowcze nie”. To lepiej, żeby cała Polska się nie śmiała, tylko przypominała, że motorniczy po pijanemu zabił trzy kobiety? A na twardy komunikat, że „takim żartom mówimy nie” o tę jedną kradzież jest już za późno, bo brzmi groteskowo i de facto oznacza, iż prezes dotąd mówił „tak”, skoro jednak tramwaj uprowadzono. News się w kraju spodobał, podbił ogólnopolskie serwisy i portale społecznościowe, bo to przecież nie kradzież auta spod bloku, tylko tramwaju ze strzeżonej zajezdni. A tramwajem nie pohulasz po polach, pojedziesz tylko tam gdzie są tory i to jest ta wartość dodana. Poza tym ów news swą magią przykrył inne, myślę, że bardziej przykre, choćby o zwolnieniach kolejnych pracowników nakrytych na pijaństwie. A łodzianie znów spektakularnie dali popis swej kreatywności. Taki kawał słyszałem, że tu wcale nie o kradzież chodziło, tylko testowanie nowatorskiego projektu tramwaju miejskiego: bierzesz tramwaj na jednym końcu Łodzi, jedziesz nim tam gdzie masz interes, a tory pozwalają, po czym zostawiasz na pętli dla następnego chętnego. Na identycznej zasadzie jak działa rower miejski.

Jedną z hipotez śledczych (a propos, śledztwo prowadzi wydział do walki z przestępczością samochodową KMP w Łodzi, stąd są już komentarze, by powołać wydział ds. przestępczości tramwajowej) jest ta, że na kradzież porwał się „gang portierów”, czyli pracowników MPK, których miejsce zajęła agencja ochrony. Ta kradzież niby miała być takim prztyczkiem w nos prezesa, by wzbudzić w nim refleksję, że jednak prywatna firma jest gorsza od swoich, co spółkę znają na wylot. Na wylot znają też chyba łodzianie, bo w tej sprawie sympatia opinii publicznej jest raczej po stronie tych, co tramwaj uprowadzili, a nie tych, którym go uprowadzono. Prezes Papierski zwolnił już firmę, która ochrania zajezdnię, bo „zawinił czynnik ludzki”. Tyle tylko, że tak samo winna jest ekipa MPK, bo nikt z zajezdni brakującego składu nie zauważył. Zauważyła go dopiero motornicza na trasie. A to tak, jakby asystent powiedział prezesowi, że od dwóch dni do pracy nie przychodzi jego sekretarka. Kradzież będzie zatem cenną lekcją szczelności procedur w MPK, albo po prostu zwracania uwagi na majątek miasta.

Prezes Papierski obiecał 5 tys. nagrody za wskazanie sprawcy. Sporo jak na spółkę, której się nie przelewa, ale przecież chodzi o odzyskanie twarzy, co jest zadaniem i tak karkołomnym. Ale pieniądze są, skoro MPK oszczędziło prawie 250 tys. zł. na tym, że zajezdnie ochrania prywatna spółka. MPK oszczędziło. Ale teraz nikt nie oszczędza MPK.

Komentarze (3):

  1. Avatar
    obserwator

    Za moich czasów mówiło się przy Telefonicznej a nie na Telefonicznej…. ale cóź, nie jestem dziennikarzem i mam tylko zasadnicze zawodowe 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.