Kto z kogo robi idiotę w sprawie „pełniących obowiązki”

Kategorie: Blog Marcina Dardy

„W Urzędzie Miasta Łodzi i jednostkach podległych pracuje aż 125 osób na stanowiskach kierowniczych, które dostały pracę bez konkursu. Pracują jako kierownicy pełniący obowiązki” – alarmuje prasa. Cóż, zupełnie się nie dziwię tej strategii prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Przecież ogłoszenie konkursu na wolne stanowisko kierownicze oznaczałoby pogodzenie się z ryzykiem, że ktoś się o tym konkursie dowie. Ktoś poza osobą, która ma ów konkurs wygrać.

Nie ogłaszanie konkursu i zatrudnienie „swojego” z dopiskiem p.o przed funkcją jest w Łodzi pociągnięciem czysto humanitarnym. Weźmy sytuację, kiedy konkurs jest po bożemu ogłoszony, napływają aplikacje kandydatów młodych, wykształconych, rzutkich, operatywnych oraz kreatywnych, które konkurs przegrywają, albowiem wygrywa go „swój”. Ten młody, wykształcony, rzutki i kreatywny może po rozmowie z komisją konkursową stracić wiarę swą młodość, wykształcenie, rzutkość i kreatywność. Lepiej żeby nie tracił czasu na pisanie CV i listu motywacyjnego i nie chadzał po magistracie tracąc czas, bo urząd złudzeń go pozbawi. Niech by od razu wziął robotę w jakimś call center.

Bo magistrat doświadczenia z konkursami na stanowiska kierownicze ma różne. Rozpisywano takie na początku kadencji prezydent Zdanowskiej i wygrywali je urzędnicy, którzy już w urzędzie pracowali, konkretnie od czasu objęcia przez nią władzy, jak np. dyrektorzy Mariusz Goss, czy Bartłomiej Wojdak. Bo kto inny miał wygrać konkurs na te stanowiska jeśli nie oni, skoro już je mieli. Cóż, dosyć białoruska to transparentność i być może dlatego z niej zrezygnowano.

Ale konkurs to jest przecież procedura czasochłonna, kosztowna, a często jest źródłem innych problemów, jak choćby takie, że ten który ma wygrać, czasem nie jest w stanie. Tak było choćby w ZWiK, gdzie prezydent uparła się na wymianę prezesa. Romuald Bosakowski startował w konkursie na prezesa ZWiK już w październiku 2012 r., a jako, że konkursu nie wygrał, rada nadzorcza go unieważniła. Kilka miesięcy później, w marcu 2013 r. problemu już nie było. Poduczył się i wygrał. Miłosierna rada nadzorcza transparentnie zaczekała.

Informację o tych 125 osobach bez konkursu wyciągnęli radni opozycyjnego klubu Łódź 2020. Nie ma się co zatem dziwić, że w poniedziałek raczył ich skrytykować senator Maciej Grubski z PO. Były szef Rady Miejskiej powiada, że zamówił w urzędzie statystyki, które powiedzą, ile osób bez konkursu zatrudnił Łukasz Magin, lider Łódź 2020, a w 2010 r. wiceprezydent Łodzi. Przecież Magin jako wiceprezydent i członek PO budził wtedy swą polityką kadrową takie emocje, że Tomasz Kacprzak, ówczesny szef Rady Miejskiej nie omieszkał nawet stwierdzić, że to „kurestwo” i powinien Magin za to „do Zgierza wracać kozy pasać”, bo nie konsultował swych decyzji z partią. A teraz z urzędowych wyliczeń, które przedstawił Grubski wyszło, że Magin odchodząc z urzędu zostawił ponad 60 osób z przedrostkiem p.o. Sporo, ale…

Ale Magin był wiceprezydentem w zarządzie komisarycznym, czyli tymczasowym i gdyby zatrudniał inaczej niż w formule „pełniących obowiązki”, zapewne dziś organizowano by konferencje prasowe pod zarzutem, że dał swoim robotę do końca życia. Prezydent Zdanowskiej nie wybrano zaś tymczasowo. Jeśli zatem senator Grubski ma teraz poczucie, że pokazał głupotę i hipokryzję Magina, to przestrzegam, że sam się również może poczuć jak idiota. Przecież sama prezydent Zdanowska powiada, że formuła „pełniącego obowiązki” pozwala jej nie otaczać się ludźmi przypadkowymi, czyli de facto z konkursu, a jej urzędnicy dodają, że „pełniącego obowiązki” łatwiej zwolnić, gdy okazuje się niekompetentnym. W istocie Grubski winien zatem podziękować Maginowi za jego politykę kadrową, a nie krytykować. Zdanowska też. Pewnie ma tego świadomość, dlatego lepiej było w roli umyślnego, który skrytykuje Magina wystawić kogoś spoza urzędu. Na przykład zawsze użytecznego senatora Grubskiego.

Komentarze (11):

  1. Avatar
    były kierownik

    Polecam lekturę kodeksu pracy, bo może się okazać, że nie są to takie tymczasowe stanowiska.
    Nie jestem już na bieżąco, ale jeszcze 3-4 lata temu pełnić obowiązki zgodnie z prawem można było przez określony czas /liczony w miesiącach, nie latach/ po tym okresie p.o. , jeżeli pracodawca nie podjął decyzji znikało ‚z automatu’.

  2. Avatar
    ciekawa

    Niepotrzebnie Pan Senator się denerwuje, niebawem w konkursach (numery ewidencyjne naborów 017/PZ/001/II/2014 i 019/PZIV/002/III/2014) zostaną wyłonione prawdopodobnie (sądząc po koniecznych wymaganiach) dwie Panie z dużżżego łódzkiego Szpitala. Będą to oczekiwane osoby, płci pięknej………… jeśli się oczywiście nie mylę.

  3. Avatar
    xyz

    Panie Marcinie

    Po polsku napiszę „czapki z głów”. Nie dlatego, że pisze pan o władzy krytycznie, ale dlatego, że nie boi się pan tego robić.
    W dzisiejszych czasach, to spora odwaga, biorąc pod uwagę fakt, że na Piotrkowskiej 104 nie cofną się przed niczym, żeby uciszyć niepokornego dziennikarza. Dlatego czapki z głów.

    Panu Grubskiemu warto przypomnieć czasy świetności w Radzie Miejskiej, piszę świetności, ponieważ był to chyba najlepszy politycznie okres w jego życiorysie, ale też czas, w którym zatrudniano „swoich”. I nie chodzi tylko o dziewczę, którą polecał – przecież rekomendacje to nic złego – od rekomendacji nikt pracy nie dostaje, ale choćby o jego politycznego kolegę Bartosza Domaszewicza, byłego dyrektora Atlas Areny, zatrudnionego raczej nie tylko z powodu wybitnych zdolności, czy rodziny jego kolegi wysublimowanego w celnych ripostach Kacprzaka, którzy znaleźli się na kierowniczych stanowiskach i w Radzie Nadzorczej.

    Ale… Panie Marcinie, proszę spytać Rady Nadzorczej ZWIK, za co pan prezes Bosakowski dostał wysoką podwyżkę pensji zaledwie miesiąc czy dwa po swoim mianowaniu. Niewiele osób zwróciło na to uwagę, a ciekawi mnie, jak to Rada uzasadni, bo kilka tysięcy piechotą nie chodzi. Spodziewam się, że odpowiedź będzie pokazem kreatywnej polityki miasta do kwadratu. Ale nic to, Łódź Kreuje:-))

    Pozdrawiam, życzę wytrwałości i mocnych nerwów.

  4. Avatar
    romka

    Przyłączam się do wyrazu uznania „xyz” dla M.Dardy. Z przyjemnością czytam DzŁ, w którym jeszcze istniejące dobre dziennikarstwo; dziennikarstwo, a nie propagandostwo typu łódzki dodatek GW wraz z resztą.

  5. Avatar
    Łódzianin

    Witam,
    ja mam do Pana następujące pytania;
    1. czy pan jest z konkursu czy polecony?
    2.ile kosztuje u Pana sponsorowany artykuł ( kawa , czy wycieczka)?
    3.ile w Pana materiałach jest sprawdzonych informacji, a ile usłyszanych przy ,,wodzie sodowej”?

    z wyrazami szacunku

  6. Avatar
    Alex

    Panie Darda,

    Skad u Pana tyle niestrawności, że wyrzygał się Pan na Bosakowskiego.
    Niech Pan sprawdzi jakie ma kwalifikacje, może MBA, może zdane jako nieliczni w Łodzi egzaminy państwowe do rad, zarządów, niech Pan się dowie o ile lepszy jest wynik finansowy ZWiK, myślę, że jakieś 6 mln netto.
    Skoro dba Pan o rzetelność dzienikarską, niech to też Pan napisze.

    Pozdrawiam,
    Pana gorący wielbiciel

  7. Pingback: payday loans online

  8. Pingback: direct payday loans fast bad credit lender

  9. Pingback: drugrehabcentershotline.com addiction treatment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.