Pedofil, morderca i celebryta

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Jeszcze chwila a rok 1989 przestanie się kojarzyć z okrągłym stołem, pierwszymi (pół)wolnymi wyborami i schyłkiem komunizmu. Zacznie się kojarzyć z amnestią i Mariuszem Trynkiewiczem. Pedofilem i mordercą. A także pierwszym w Polsce celebrytą penitencjarnym.

Ja się Trynkiewicza nie boję, boję się tylko, że za chwilę wyskoczy z mojej lodówki. Dzień za dniem jesteśmy świadkami licytacji, czy „bestia wyjdzie na wolność”, czy też trafi znów za kratki, tylko innego rodzaju. I mam niestety wrażenie, że gdyby Trynkiewicz nie wyszedł, to w paru redakcjach słychać będzie jęk zawodu. Dzień 11 lutego, czyli wyjścia czterokrotnego dzieciobójcy może przecież wyglądać tak: przed rzeszowskim pierdlem na specjalnym podeście, identycznym jak ten w Londynie, gdy miało się narodzić „royal baby”, ze dwustu fotoreporterow, a błyski fleszy jak fajerwerki w sylwestra. Nad więzieniem wszędobylski helikopter jednej ze stacji, dzięki któremu pół Polski może byłego więźnia śledzić, a koledzy w studio dodają jeszcze mapę, by nie było wątpliwości, gdzie obecnie jest. Dla tych co nie mogą relacja na żywo w portalach gazet, tak jak z meczu piłki nożnej, a następnego dnia szczegółowa relacja z tego, co Trynkiewicz kupił w sklepie i jak bardzo był zaskoczony tym, co oferuje Biedronka. Potem wypowiedzi matki, sąsiadów, zapewne zdjęcia tajniaków pilnujących Trynkiewicza, tak samo jak parę wozów transmisyjnych naszych telewizji, które mają poczucie misji. Dziwię się, że nie powstała jeszcze żadna aplikacja na androida w stylu „z Trynkiewiczem na żywo”. Kultura konsumpcji do absurdu doszła już dawno. Ale teraz lansuje na gwiazdę czterokrotnego zabójcę, wywołując przy tym psychozę strachu.

Psychozę strachu właśnie, bo to nie Trynkiewicz powinien być osobliwym bohaterem tych materiałów prasowych, telewizyjnych i radiowych, a większości tak właśnie jest. „Bohaterami” winni być posłowie sejmu kontraktowego z 1989 r. którzy mieli za sobą odsiadki, dlatego też pomyśleli o amnestii dla wielokrotnych zabójców, nie myśląc o przywróceniu w zamian dożywocia, a przecież intencją sądu skazującego Trynkiewicza na karę śmierci było to, by on już nie wrócił między ludzi. Wspaniałomyślny, krótkowzroczny gest, prowadzący do tego, że policjanci za moment będą odciągani od innych, ważnych zadań, by pilnować byłego więźnia, albo jeszcze chronić go przed linczem. Druga grupa bohaterów to dzisiejszy sejm i rząd: pierwszy skonstruował specustawę zbyt późno i to taką, która prawdopodobnie nie wytrzyma zderzenia z Trybunałem Konstytucyjnym, drugi nie dość, że ustawa była spóźniona, to jeszcze ją trzy tygodnie przetrzymał, jakby mu zależało na wywołaniu histerii mediów. Dziś ta sprawa to taki niechciany, ale niestety prawdziwy symbol 25 lat polskiej transformacji, bo pokazuje stosunek państwa do obywateli.

A Trynkiewicz ma to, na co ćwierć wieku temu liczyć nie mógł: jest pedofilem – mordercą, który swoje odsiedział, ale i celebrytą, bo taka jest ta nasza kultura konsumpcji: lansuje ludzi, nawet wątpliwych, a dopiero potem tematy. Ponury absurd polega na tym, że gdyby odzyskał wolność, to niewykluczone, że jeszcze zarobi na telewizyjnych talk-shows, a one na nim.

Komentarze (8):

  1. Pingback: instant cash loans

  2. Pingback: direct payday loan companies in vancouver lender

  3. Pingback: drugrehabcentershotline.com alcohol rehab

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.