Prezydentka przejazdem w tramwaju

Kategorie: Blog Marcina Dardy

To naprawdę fantastycznie, że prezydent Łodzi Hanna Zdanowska od rana jeździ komunikacją miejską razem z łodzianami doglądając jak w tym cyklonie remontów i pozamykanych ulic radzi sobie MPK. Powtarzam – fantastycznie, choć trąci to zwykłą pokazówką.

Pani prezydent nie od dziś sprawdza się w bezpośrednich relacjach z łodzianami i ustawkach z mediami, a teraz pokazuje, jak bardzo jest empatyczna, bo przecież dzieli z całą Łodzią tę niedolę jeżdżąc od Kozin na Retkinię, to znów do Śródmieścia. Tyle, że jest to tylko pokazówka, bo przecież jej obecność w tramwaju nie spowoduje, że pojazd dostanie szybciej zielone światło, a korek się rozładuje. Przypomnę tylko, że prezydent sama publicznie wspominała, jak bardzo się obawia, że kumulacja modernizacji, remontów i budów może przekreślić jej szanse na drugą kadencję. Lepiej się zatem pokazać, może ktoś przy urnie wyborczej sobie przypomni, jak prezydent tramwajem jechała i bierze odpowiedzialność za tę korkową apokalipsę. Z drugiej strony popis daremny, bo kto ma tę odpowiedzialność wziąć, jeśli nie ona? Gdyby jednak wybory odbyły się 4 listopada AD 2013, na Hannę Zdanowską głosowaliby chyba tylko jej radni…

Ale myli się ten, kto powie, że ja sobie z prezydent Zdanowskiej kpię. Jakby na tę „piarowską” zagrywkę nie spojrzeć, to trzeba jednak mieć potworną odwagę, by w tej sytuacji pojawiać się publicznie. Jakby nie patrzeć tłok był, a ustawka prezydent Zdanowskiej nie przypominała w niczym ustawki prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, któremu podstawiono czysty i pusty autobus „57”. Przekornie powiem jednak, że mam nadzieję, iż jest to pokazówka, bo w przeciwnym razie w grę wchodzić może brak zaufania do współpracowników. Przecież prezydentka powinna spokojnie urzędować nie przejmując się, że coś nie gra w sytuacji gdy zamykana jest główna arteria między wschodem a zachodem miasta, bo ma przecież od tego wiceprezydenta Radosława Stępnia i szefa Zarządu Dróg i Transportu Grzegorza Nitę, których komplementuje jako wybitnych fachowców. A jeśli tak, to dlaczego nie może polegać na ich relacjach? Mijają się z prawdą? Jednak nie są wybitnymi fachmenami?

Jeszcze dwie sprawy. Osobiście wolałbym, żeby pani prezydent przejechała się nie tylko przeładowanym tramwajem czy autobusem, a prywatnym samochodem, co jednak byłoby trudne. Bo iluż dziennikarzy zmieści się do osobówki, by na bieżąco śledzić ocenę sytuacji jej autorstwa? A chciałbym zobaczyć minę pani prezydent choćby na widok aut stojących na ul. Radwańskiej, Sienkiewicza, Brzeźnej czy Nawrot. Stojących, mimo że świeci zielone światło.. Druga sprawa to fakt, że jeśli już raz się prezydent przejechała komunikacją miejską i „nie było źle”, to powinna MPK-iem jeździć co dzień, najlepiej którymś z tramwajów, które stały na Piotrkowskiej pierwszego wieczoru rewolucji drogowej od Żwirki do Muzeum Włókiennictwa ani drgnąwszy, a w drugą stronę nie jechało nic. Takiej pokazówki bym sobie życzył, bo może ze strachu by ruszyły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.