Dla SLD lepszy Trela w garści niż Joński na dachu

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Za jakieś dwa, trzy tygodnie w klubie SLD łódzkiej Rady Miejskiej ma dojść do sprawnie wyreżyserowanego przewrotu. Abdykuje jego szef, radny Władysław Skwarka, a zastąpić ma go Tomasz Trela, szef SLD w Łodzi, starannie ukrywany jako przyszły kandydat partii na prezydenta miasta.

To taki mały element strategii SLD na promowanie swego nieoficjalnego kandydata, bo póki co w szerszej świadomości łodzian nie zaistniał, nie ma się też co łudzić, że pomogą przy tym Sojuszowi te „niezwykłe billboardy” z jego wizerunkiem, które zawisły w Łodzi. SLD miało szansę, by radnego Trelę wypromować nieco mocniej, bo były przymiarki, by włożył buty szefa Rady Miejskiej, ale w partii wybrano strategię nie na zysk SLD, tylko rozwałkę w PO, stąd to wyrzuceni z PO radni podsunęli kandydatkę na szefa Rady. Co dalej?

Co by nie mówić o ludziach łódzkiego SLD, to trudno powiedzieć, że są oderwani od rzeczywistości politycznej, no może czasami za wyjątkiem posła Dariusza Jońskiego. I ta rzeczywistość wcale im nie podpowiada, że wystartuje Trela i zmiecie wszystkich swym wynikiem, łącznie z Hanną Zdanowską i kandydatem PiS, kimkolwiek by on nie był . Nie zdziwiłbym się, gdyby Trela zrobił najgorszy wynik dla SLD w ostatnich latach. Ale Joński, choć mocno rozpoznawalny, nie tylko nie chce startować ze względu na karierę w stolicy, ale nawet gdyby chciał, raczej miałby kłopot. Po nieoficjalnych zapowiedziach wyborczych (ludzie Jońskiego z Łodzi mają startować do sejmiku) widać, że poseł zachował wpływy w województwie, w Łodzi zaś rządzi Tomasz Trela i jego ludzie, i to ludzie mocno wyposzczeni z braku publicznych posad. Dlatego celem SLD nie są raczej najbliższe wybory, tylko te w 2018 r. Teraz radny Trela się tylko wyborczo przetrze, nieco podpromuje, ale to wyniki do Rady Miejskiej będą kluczowe, bo mogą pozwolić mu zostać wiceprezydentem. Bycie wiceprezydentem pozwoli zaś nakarmić głodny Sojusz i już z rozpoznawalnym kandydatem jechać na wybory AD 2018. Czyli z perspektywy głodnego działacza „lepszy Trela w garści, niż Joński na dachu”.

Niewykluczone zresztą, że SLD na ten temat z PO już rozmawiał, bo przecież i PO potrzebuje wsparcia SLD w rozgrywce budżetowej. Umiarkowany, ale i upragniony sukces przyjdzie jednak tylko w momencie zwycięstwa Zdanowskiej. Tej samej, którą Sojusz dziś tak mocno krytykuje i będzie krytykował aż do ciszy wyborczej.

Komentarze (4):

  1. Avatar
    hiob

    Jeśli nie Trela to kto ? SLD w Łodzi jest tak płytkie kadrowo, że nawet jak wejdą w układ władzy to będą mieli kłopoty ze wskazaniem osób mających kwalifikacje do pełnienia funkcji kierowniczych. Jeden Trela wiosny nie czyni.

  2. Avatar
    olo

    „Fachowcy ” z SLD i korupcja. Na karę 3 lat i 6 miesięcy więzienia oraz 450 tys. zł grzywny skazał Sąd Rejonowy w Pabianicach znanego lobbystę Marka Dochnala,jednego z przyjaciół i sponsorów fundacji Jolanty Kwaśniewskiej, którego prokuratura oskarżyła o korupcję. Sąd skazał także jego asystenta, Krzysztofa Popendę, na 2 lata i 10 miesięcy więzienia oraz grzywnę w wysokości 52,5 tys. zł. Popenda, podobnie jak Dochnal (obaj zgodzili się na podawanie nazwiska), był oskarżony o korupcję.
    Uzasadnienie wyroku – jak większość procesu, który toczył się od lata 2008 roku – było utajnione. Akta rozpatrywanej w Pabianicach sprawy liczyły prawie 100 tomów. Prokuratura zarzucała Dochnalowi i jego asystentowi wręczenie b. posłowi SLD, b. baronowi Sojuszu w Łódzkiem i jednocześnie szefowi sejmowej komisji kontroli państwowej Andrzejowi Pęczakowi – w okresie od lutego do sierpnia 2004 r. – korzyści majątkowych i osobistych na łączną kwotę ponad 800 tys. zł.
    Oskarżeni mieli przekazać Pęczakowi, m.in. 60 tys. dolarów, 10 tys. funtów oraz prawo do korzystania z luksusowego mercedesa i pokrywanie wszystkich kosztów związanych z użytkowaniem tego samochodu.
    Zdaniem śledczych łapówki miały być przekazywane ówczesnemu posłowi za informacje dotyczące prywatyzacji niektórych polskich przedsiębiorstw. Chodziło o sprzedaż akcji Polskich Hut Stali koncernowi LNM Holdings oraz prywatyzację Grupy G-8 (skupiającej osiem spółek dystrybucji energii elektrycznej) i Huty Częstochowa. Na ławie oskarżenia zasiadł także Pęczak z SLD, który według prokuratury miał żądać korzyści majątkowych i osobistych na łączną kwotę ponad 900 tys. zł – uzyskał ponad 820 tys. zł. Pęczak żądał od Dochnala i jego asystenta m.in. 250 tys. dolarów, pokrycia kosztów wyjazdu rodziny do Paryża, zapłaty za suknię ślubną dla córki. Według prokuratury żądania zrealizowane zostały w części. Ze względu na stan zdrowia b. posła i wielokrotne odraczanie rozpoczęcia rozprawy, sąd postanowił wyłączyć z postępowania i odrębnie rozpatrywać jego sprawę. W związku ze śledztwem dotyczącym „korupcji funkcjonariuszy pełniących funkcje publiczne” zarówno Dochnal, Popenda, jak i Pęczak, zostali aresztowani. Pierwszy z nich opuścił areszt po 3,5 roku, Popenda i Pęczak spędzili w areszcie ponad dwa lata. W poniedziałek pabianicki sąd uznał, że Dochnal wręczył Pęczakowi ponad 545 tys. zł korzyści majątkowych, a Popenda – ponad 245 tys. zł. Sąd zaliczył też im w poczet kary okres aresztowania.(SG) 25.06.2012 Onet.pl

    1. Avatar
      Anonim

      A dlaczego nie napiszesz że Popenda to były poseł I i II kaddencji z KPN-u a potem był a AWS-ie!!! Czyżby to już było niewygodne??? Nieładnie tak manipulować opinią publiczną!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.