„Łamiąc suspensę III”, reżyseria ks. Stasiak

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Był Aleksandrów Łódzki, jest wojewódzki. Niewielkie podłódzkie miasteczko staje się „duchową” stolicą regionu i ringiem, na którym ciosy wymienia ksiądz z arcybiskupem.

Msze odprawia w Aleksandrowie już nie tylko zbuntowany, objęty suspensą ks. Jacek Stasiak, ale i sprawca suspensy, metropolita łódzki abp. Marek Jędraszewski. Dzień po filmie „Łamiąc suspensę II” w reżyserii ks. Stasiaka (także główna rola), mogliśmy zobaczyć propagandowy dramat z matematycznym przesłaniem pt. „Kościół jest niepodzielny” ze scenariuszem i główną rolą abp. Jędraszewskiego. Zanim dziennikarze w najbliższą niedzielę pojadą obejrzeć „Łamiąc suspensę III” , mogliśmy zobaczyć ks. Stasiaka w dokumencie w reżyserii Tomasza Lisa. To jest dopiero rozmach i iście menedżerskie zarządzania własnym buntem. Bo czym teraz księdza może przebić arcybiskup? Wystąpieniem w programie Wojewódzkiego? Pewno by się nadział na pytania o abp. Juliusza Paetza…

Zanim wszyscy wybiorą się na „Łamiąc suspensę III” warto dopisać, że ks. Stasiakowi trudno będzie przebić swój monolog z „dwójki”. To tam padło słynne zdanie „(…)Brałem silne leki, które działają jak narkotyk. Nie mogłem zrozumieć dekretu, więc jest nieważny”. Dramat płynnie przechodzi w komedię, choć kto wie, czy się nie opłaci. Jarosław Kaczyński też kiedyś tłumaczył, że był „na prochach”. Po latach niepowodzeń odbiera wypłatę: bije Tuska w sondażach. Teraz sympatia publiczności jest po stronie księdza, bo arcybiskup jest silniejszy, poza tym „obcy” i chce zabrać „ich” kościół. Argumenty prawa kanonicznego nie są nawet na drugim planie.

To, co dzieje się między kuria a księdzem z Aleksandrowa de facto jest kolejnym polskim serialem pt. „Czy Kościół jest nasz, czy ich”. Czy słucha wiernych, czy też wierni nie słuchają jego. Według oficjalnej wykładni kurii, każdy kto uczestniczy w nabożeństwach ks. Stasiaka, po prostu grzeszy. Widać grzech bardzo pociąga mieszkańców Aleksandrowa. Pytanie tylko czy oglądający księdza i arcybiskupa Bóg jeszcze wierzy sam w siebie…

Komentarze (5):

  1. Avatar
    Mierniczy

    Funkcjonariusz goszczący w swoim programie współwłaściciela księgarni, ani słowem nie zająknął się o drugiej stronie. Jeśli KM AŁ nie chciała udzielać żadnych informacji, mógł o tym powiedzieć.

    Według niektórych źródeł KM AŁ wcale nie zależy na kolejnym obiekcie, który trzebaby utrzymać, tj. ogrzać (żeby zabytku grzyb nie zjadł), posprzątać itd.
    Gdyby doszło do takiego przejęcia, to miejscowa władza cywilna mogłaby nie zastosować żadnej obniżki podatku od nieruchomości i traktować obiekt jako inny niż mieszkalny, ze stawką wielu złociszy za metr kwadratowy.
    KM AŁ nie opłaca się więc przejmowanie obiektu, w dodatku takiego, który znajduje się po drugiej stronie placu od miejsca, gdzie już istnieją dwa tego typu obiekty (pierwszy wzniesiony w XIX w. przez twórcę miasta R. Bratoszewskiego, drugi doń przyklejony, wzniesiony pod koniec XX w. przez nieżyjącego już biznesmena i samorządowca, w pozostałym czasie pełniącego funkcję duchownego).

    Aleksandrów ma szczęście do nietuzinkowych duchownych. Przed wojną mieli proboszcza, wykształconego, odznaczonego orderami żołnierza, który już za życia miał swoją ulicę w miejscu, gdzie w ciągu półtorej roku w czasie największego kryzysu gospodarczego w dziejach zbudował budynek sakralny.
    Potem trafił do Aleksandrowa proboszcz, wychowany na południu, przedsiębiorca i działacz samorządowy, dzięki któremu miasto nieoficjalnie zmieniło określnik na ‚Aleksandrów Rudzki’ (i nie chodzi tu bynajmniej o żadną Rudę).
    W międzyczasie wikarym był kolejny biznesmen, który został później wynalazcą, wydawcą, aż w końcu posłem RP.
    I do tego trafia się miejscowy, tam wychowany biznesmen, posiadacz księgarni, szkół i ośrodków zdrowia/społecznej pomocy, który zakłada fundację i przejmuje w jej posiadanie sakralnego obiektu ewangelickiego.
    Który bazując na podstawie niuansów prawa kanonicznego i cywilnego uchyla się spod jurysdykcji swego rządcy i jeszcze mu grozi pozwem.

    Kapłaństwo to wielka odpowiedzialność. Przed święceniami podpisuje się oświadczenie o dobrowolnym oddaniu się w niewolę biskupa. Każdy, kto się z tego oświadczenia wycofuje, bo mu biskup nie pasuje, po prostu zaprzecza sobie.

  2. Avatar
    Sieczo

    Poziom „dziennikarstwa” sięga dna. Panie Kolego, jeżeli nie jesteśmy w czymś specjalistą, to po prostu o tym nie piszemy. Nie ma Pan zielonego pojęcia o funkcjonowaniu Kurii i nie zna się Pan na Prawie Kościelnym, a robi Pan z siebie specjalistę. Właśnie z takiego powodu, z tak niskiego poziomu dziennikarstwa, miernoty i tandety w tym „fachu” zrezygnowałem z pracy z takimi ludźmi. Szkoda tylko tych lat studiów gdzie mydlili ludziom oczy. Pozdrawiam i na przyszłość polecam pisać o tematach, w których ma Pan jakiekolwiek pojęcie.

  3. Pingback: cash loan

  4. Pingback: direct payday loan ajax lender

  5. Pingback: drugrehabcentershotline.com drug rehab centers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.