Bluzgi w Straży Miejskiej mają swą tradycję

Kategorie: Blog Marcina Dardy

29 sierpnia to Dzień Straży Gminnych. No to pogadajmy trochę o strażnikach, przecież głośno o nich w Łodzi wcale nie na okoliczność ich święta.

Weźmy jednego naczelnika z Polesia, który tegoż święta w tej randze nie doczekał. Znalazł się dowód na to, że poleski szeryf miał tak twardy styl zarządzania, iż z trudem wtrącał w zdania normalne słowa, wkoło rzucając w podwładnych „k..rwami”, „ch..jami” i „pie…nięciami”. Choćby w ten sposób:”Ja nie muszę być, k…, obiektywny, moja ocena jest subiektywna. Jeśli trafię człowieka, którego chcę upier…, to nawet jak będzie połowa jego winy i tak to zrobię”.

Jako, że i moja ocena jest subiektywna, to przypomnę, że w Łodzi tradycja bluzgania ciągnie się za Strażą Miejską od ładnych paru lat. Można by nawet zaryzykować tezę, że przykład przyszedł z góry, gdyby nie fakt, że były prezydent Jerzy Kropiwnicki stanowczo zaprzecza, jakoby zwrócił się do jednego ze strażników ze słynnym pytaniem „gdzie masz czapkę ch..ju?”. Nie mówiąc już o tym, że prokuratura śledztwo umorzyła „z braku dowodów”, a ów strażnik w ogóle nie potwierdził, że prezydent interesował się brakiem nakrycia jego głowy. Ale to nic nie znacząca dygresja…

Bo co dzieje się dalej w sprawie ostatniego bluzgania ? Komendant Dariusz Grzybowski dostaje nagranie z bluzgami poleskiego szeryfa, marszczy czoło wysłuchawszy ich, po czym nie wywala inkryminowanego z roboty, tylko odsuwa od dowodzenia. Mięczak? Nie ma jaj? A skąd… Komendant zapewne zdał sobie sprawę, że wyrzucając poleskiego szeryfa za amoralny słownik i subiektywizm oceny, zostałby zasypany stertą podobnych nagrań, i prawem precedensu musiałby wyrzucić pół załogi. Ba, ta zaraza zwolnień mogłaby się jeszcze rozprzestrzenić na całą administrację publiczną, sam znam wielu urzędników, co im „ku…wa” z ust nie schodzi, nie mówiąc już o tym, że słowo „obiektywizm” jest im obce z natury. Subiektywnie dodam, że niewielu naczelników w ogóle traci pracę, nie tylko w straży, ale i szerzej pojętej administracji. Bo naczelnik, proszę państwa, wie wszystko o swoim szefie, a rzadko kiedy nie ma na niego haka. I weź takiego – użyje słownika strażnika, by być dobrze zrozumianym – wyp…dol z roboty, a przeczytasz w gazetach, co masz za uszami…

Zatem subiektywnie składam paniom strażniczkom życzenia wytrwałości w świecie bluzgów, a panom strażnikom większej odporności na semantyczne nadużycia przełożonych, czyli – gdyby ktoś nie pojął – na te wszystkie „pie…nięcia”, których wysłuchują w pracy.

PS. Subiektywnie w imieniu łodzian wnoszę też o okolicznościowe odznaczenia dla tych wszystkich strażników ze Śródmieścia, co to w odwecie za brak podwyżek nie wypisują mandatów. Choć motywacja dyskusyjna, to jednak prawdziwi lokalni patrioci doby kryzysu i upadku kulturalnego słownika.

Komentarze (7):

  1. Avatar
    kaka

    Nie czarujmy się ,wszyscy bluźnią na potęgę.Politycy,urzędnicy,dziennikarze.Kobiety,dzieci.Bluzgi naczelnika to tylko pretekst, aby w czasach poprawności politycznej wywalić go ze stołka.Nie trudno się domyśleć, że z nygusami, którzy tylko łażą po ulicy a nie mają ochoty karać za wykroczenia trzeba gadać po „męsku”. Naciskał na nich, żeby bardziej „służyli” społeczeństwu to go nagrali a „mały lanser” zdjął go ze stołka bo Pan Darda zaraz by o nim coś złego napisał. A wystarczyło, żeby dał mu upomnienie i ostrzegł, żeby nie używał słów wulgarnych w stosunku do podwładnych.I tyle.A tak na marginesie to podziwiam tych ludzi, że pracują w tak atakowanej ciągle instytucji.Ale co się dziwić skoro nasze społeczeństwo jest chore z nienawiści do służb mundurowych.

  2. Avatar
    -CzaRna-

    Kaka nie zgadzam się. Osoba na stanowisku Naczelnika/Komendanta nie powinna używać takiego słownictwa. Można dobitnie wytłumaczyć, bez rzucania mięchem. Głośno było ostatnio o takim traktowaniu Policjantów i tamtejsi Naczelnicy również polecieli ze stołków. Bluzgać to sobie mogą wśród znajomych, na piwku… a nie do podwładnych, którym powinni dawać przykład. Teraz nagle uważasz, że „nygusy” tylko łażą po ulicach a nie karzą mandatami? Teraz źle? Jak wlepiają mandaty i sumiennie wykonują swoje obowiązki, też źle… tak źle i tak nie dobrze. Zdecydujcie się wreszcie ludzie!!

    Ponownie za to zgadzam się z tym, co napisał Pan Darda.

  3. Avatar
    Łodzianin

    Zgoda co do jednego ci ludzie winni zapomnieć o słowniku podwórkowym, ale niestety ich poziom jest fatalny. Czasami warto podsłuchać jaki językiem i o czym rozmawiają ci ludzie w eterze to mało włos się jeży to ręce opadają z majtkami. Natychmiastowa weryfikacja może mniej sprawni szczyle a więcej kulturalnych ludzi w wieku może i słusznym ale skuteczność działań na pewno większa. Ale skoro prezydent do sm mówi gdzie masz „huju czapkę” to …… a szkoda gadać.
    W sklepach salem a urzędas tylko o hujach myśli i mówi. Dbajmy o nasz język nawet wulgaryzm może nieźle brzmieć ale nie w ustach reprezentantów stróżów prawa oni za wulgaryzmy podobno mają karać !!!!!. Sobie dwa mandaty na dobry początek dnia a dopiero bloczek na mieszkańca miasta.

  4. Pingback: payday loans

  5. Pingback: direct payday loans langford bc lender

  6. Pingback: drugrehabcentershotline.com rehabs

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.