Świetna prezydentka, świetny premier

Kategorie: Blog Marcina Dardy

Nie wiem, czy prezydent Łodzi Hanna Zdanowska powinna się cieszyć na słowa premiera Tuska, że jest „świetną prezydentką”.

Było nie było, mówi to człowiek, któremu w ostatnim sondażu zaufania do polityków według CBOS ufa tylko 34 proc. Polaków, a w tzw. deklaracjach negatywnych, nie ufa mu aż 47 proc. i tak fatalnie premiera nie oceniano nigdy. Nasz drogi premier nie wziął zatem pod uwagę, że wielu łodzian mogłoby jego słowom zwyczajnie nie uwierzyć, albo co gorsza pomyśleć, że prezydent Zdanowska jest równie „świetna”, co on sam. Wielu zresztą tak myśli, choć akurat premier wyraził swoje uznanie obywatelom Łodzi za to, że uznali, iż „nie ma sensu organizować referendum i nie chcą przerywać kadencji Hanny Zdanowskiej”. Ależ premierze… Skoro, jak pan mówi, jest „świetna”, to skąd ten brak wiary i założenie, że łodzianie przerwaliby jej kadencję? Ale to i tak lepiej niż sama prezydent, która po fiasku referendum oświadczyła, że jest z dumna z mądrości łodzian, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że te 40 tys. które się podpisało to głupki.

Premier na te łódzkie pytania odpowiadał w Warszawie i powiedział kupę innych ciekawych rzeczy, głównie między wierszami.

Na ten przykład o” radnych, którzy nie chcą współpracować ze swoją prezydent”, jak to określił Tusk „ z bliżej nieznanych mi powodów – to raczej ambicje osobiste”. Wszyscy wiemy, że chodzi o ludzi Krzysztofa Kwiatkowskiego, ale premier wie, że chodzi „o ambicje osobiste”. Ich czy Kwiatkowskiego? Być może premierowi niezręcznie było punktować Kwiatkowskiego, skoro to przyszły szef NIK z poręki PO, a może frakcja Kwiatkowskiego Kwiatkowskiemu się zerwała. Bo o odwołaniu szefa Rady Miejskiej Tomasza Kacprzaka premie rzekł, że wyniki głosowania nie były dla niego zaskoczeniem. Też dziwne, bo akurat pan Tomek, klub PO, a także wicemarszałek Cezary Grabarczyk, chyba wszyscy urzędnicy i inni notable PO zaskoczeni akurat byli. Premier wiedział wcześniej, czy tylko się spodziewał?

Zresztą jak wieść niesie deklaracje lojalności wobec przewodniczącego Kacprzaka składali i główni podejrzani, czyli właśnie frakcja Kwiatkowskiego, jak i sam Kwiatkowski. Frakcja nadal stoi przy swoim, że słowa dotrzymała i jest zaskoczona wynikiem głosowania (przypomnijmy, że premier zaskoczony nie jest). Donald Tusk, jak zapowiada tę różnicę zdań w klubie PO ma wyjaśnić „dość szybko i z ostatecznymi efektami”. A skoro głosowanie było tajne, to nie wiem, czy dowody w stylu, że część radnych pokazało innym swoje karty do głosowania, a inni nie, nie urągają standardom tak obywatelskiej i demokratycznej partii jaką jest PO i być może radni muszą się liczyć ze śledztwem z użyciem wariografu i Donalda Tuska. Czyli dzieje się świetnie w partii świetnego premiera i świetnej prezydentki.

Komentarze (1):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.