Z łódzkiej PO też pisano listy do Tuska

Kategorie: Blog Marcina Dardy

 

PO stała się partią układów, blokowanych dyskusji, ochrony swoich politycznych wpływów i stołków” –  to konkluzja listu otwartego Krzysztof Heroka, radnego z Cieszyna, który właśnie rzucił legitymacją PO. Kolejnego listu, który opisuje terenowy obraz Platformy Obywatelskiej. Wcześniej mieliśmy okazję czytać podobne konstatacje Doroty Połedniok, która do Donalda Tuska napisała z Siemianowic, gdzie jest radną. „(…) Takich jak ja jest więcej, lecz blokowani przez lokalnych partyjnych baronów jesteśmy z partii wypychani, szykanowani i wręcz postponowani”. (…)W siemianowickiej PO wciąż obowiązuje PRL-owska zasada rodem z „Misia” Barei, gdzie można tylko chwalić i podlizywać się słowami „łubu dubu, łubu dubu – niech żyją nam władze naszego Klubu”. (…)Nie dla takiej PO wróciłam z Anglii”.

 

Ten specyficzny trend pisania listów do Donalda Tuska, trend rozczarowania i opisu partyjnego życia terenu PO narodził się w Łodzi, tylko tylko nikt o tym nie wie. 5 stycznia 2012 r. Piotr Binder, szeregowy działacz łódzkiej PO napisał list do Donalda Tuska. Zastrzegł, że jeśli nie dostanie odpowiedzi, potraktuje go jako list otwarty. Nie dostał, a ma potwierdzenie odbioru z centrali PO. Wyciąg z tej korespondencji wygląda tak:

„(…) Od ponad trzech lat w  środowisku  łódzkiej Platformy nie ma miejsca na działalność stricte polityczną, nie ma miejsca dla żadnej dyskusji politycznej . Nikt z władz łódzkiej Platformy nie jest zainteresowany zrobieniem czegokolwiek poza benefitami dla siebie, rodziny i znajomych. (…). Jednocześnie tępi się ludzi, których jedynym grzechem jest samodzielne  myślenie. To co było największym kapitałem i motorem działań Platformy w momencie jej powstania , teraz zdaje się być jej największym balastem i największym problemem. Ideowcy zostali wypchnięci albo skutecznie się ich pozbyto, nie ma również miejsca i nie hołubi się  fachowców, zdrowy rozsądek nie jest w cenie , kreatywność – to pojęcie absolutnie abstrakcyjne i nie do zaakceptowania przez władze łódzkiej Platformy . BMW / bierny ,mierny ale wierny / to cecha najbardziej oczekiwana i poszukiwana / a także nagradzana/  w szeregach naszej łódzkiej formacji. Te standardy i zachowania są lustrzanym odbiciem epoki o której myślałem że to epoka miniona a której powrót nie jest dla mnie do zaakceptowania. Brak możliwości dyskusji o przyszłości  łódzkiej PO , samozadowolenie i wiara w nieomylność jej lokalnych liderów /władców/ nie jest i nie może być lekarstwem na przywrócenie normalności i skuteczności działania w szeregach naszej formacji.
Łamanie Statutu Partii ,pogardliwe odnoszenie się do jego zapisów, niestosowanie się do jakichkolwiek obowiązujących regulaminów  – to podstawowe grzechy łódzkiej Platformy. Zastraszanie, matactwo oszustwa i szantaż / którego sam doświadczyłem a który wydaje się być akceptowany przez członków   Zarządu Krajowego – chętnie służę przykładem/  takie zachowania nie mają nic wspólnego z pojęciem demokracji, takie zachowania nie znajdują żadnego usprawiedliwienia ,a naruszają nie tylko  zasady rzetelności lecz także reguły zwykłej ludzkiej przyzwoitości.” Nepotyzm, kumoterstwo, korupcja – to rzecz ,która   ciągnie się za polską polityką od czasów realnego socjalizmu, gdzie bezideowa partia aparatu opierała się właśnie na nepotyzmie i poplecznictwie. Na szczycie tego problemu stoi całkowita bezideowość i brak jakiegokolwiek pomysłu politycznego. Liczy się tylko realna zdobycz – stanowisko- jego utrzymanie lub pozyskanie. „  A oto  jeden  niebywale bulwersujący przykład korupcji politycznej, kumoterstwa  i nepotyzmu w łódzkiej Platformie:  pełnomocnikiem  finansowym  Zarządu Regionu w kilku ostatnich wyborach jest pani Marta Barańska, która jako pełnomocnik odpowiada i jest kontrolowana przez dyrektora biura  Zarządu Regionu  panią ……Martę Barańską , która z kolei jest kontrolowana i odpowiada merytorycznie przed  Sekretarzem Regionu panią ………Martą Barańską. Żeby było ciekawie pani Marta Barańska prywatnie jest żoną pana Marcina Barańskiego, dyrektora biura politycznego byłego Ministra  Infrastruktury   a obecnie wicemarszałka Sejmu RP, członka   Zarządu Krajowego PO. Niczym specjalnie trudnym jest mnożenie następnych przykładów np: żona zatrudniona w biurze Regionu , mąż w byłym Ministerstwie Infrastruktury lub w spółkach zależnych itp. Pikanterii dodaje fakt że Komisja Rewizyjna Regionu w tym jej przewodniczący  to również…….  pion  infrastruktury .  Brak jakiejkolwiek przejrzystości , brak jakichkolwiek mechanizmów kontrolnych , nieczytelny przepływ przecież społecznych pieniędzy  to układ niebywale korupcjogenny, to nieskrywana niczym PATOLOGIA.
Szanowny Panie Przewodniczący  zgodzi się  Pan chyba z opinią że nie jest to sytuacja normalna , że nie takie zachowania i standardy powinny panować  w formacji politycznej jaką jest Platforma Obywatelska i że nie są to działania które można w jakiś sposób zaakceptować.
Papier jest cierpliwy i zniesie wiele ale pisząc do Pana mam nadzieje że w dalszym ciągu nie jest Panu obca wiara w przyzwoitość i zasady demokracji, wiara że można szanować   człowieka o innym spojrzeniu politycznym, że można „ uprawiać ‘’ politykę będąc człowiekiem zwyczajnym, normalnym przyzwoitym . Piszę z nadzieją że zechce się Pan pochylić nad problemami jakie trapią ” Łódzką Platformę’’ , że znajdzie Pan odrobinę czasu i zainteresowania , i zechce Pan pomóc w naprawie fragmentu naszej wspólnej przecież rzeczywistości, w przywrócenie normalności w działaniu naszej Platformy Obywatelskiej. Mam nadzieję i ogromną wiarę że nie jest jeszcze za późno !”

Tyle Piotr Binder. Dwa miesiące po wysłaniu listu został prawomocnie wyrzucony z PO , aczkolwiek nie w związku z nim. Ironia polega na tym, że w przeciwieństwie do radnej Połedniok, która dla PO wróciła z Anglii, Binder po wyrzuceniu z PO do Anglii wyjechał.

 

 

 

Komentarze (4):

  1. Avatar
    pokrzywdzony

    Całkowicie zgadzam sie z opinią Piotra Bindera, że łódzka PO zdegenerowała się. Pani Prezydent Hanna Zdanowska domaga się od nas niezgodnie z prawem, wbrew wykładni Sądu Najwyższego zwrotu bonifikaty. Gdy liczne odwołania nie dały rezultatu zwróciliśmy sie o pomoc i interwencję do Przewodniczącego Zarządu Regionalnego Andrzeja Biernata i indywidualnie do każdego członka Zarządu. Nikt nam nie pomógł, nikt nie odpowiedzał. Jedynie Biuro Poselskie C.ezarego Grabarczyka napisało Pismo podpisane przez pracownika Biura. Nie zmieniło to nic w naszej sprawie. W efekcie na stare lata będziemy zmuszeni szukać sprawiedliwości w sądzie, a za przegrany przez Miasto proces zapłacą wszyscy mieszkańcy

  2. Pingback: short term loans

  3. Pingback: direct payday loan no credit check direct lender

  4. Pingback: drugrehabcentershotline.com drug rehab

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.