Tumult w łódzkim magistracie II

Kategorie: Blog Marcina Dardy

„Szanowny panie redaktorze. W nawiązaniu do pana felietonu uprzejmie informuję, że pani prezydent wielokrotnie informowała, że do czasu zakończenia sporu z panem Markiem Żydowiczem powstrzyma się od komentowania spraw związanych z jego osobą. Pozdrawiam. Marcin Masłowski”.

I ja pozdrawiam rzecznika pani prezydent Hanny Zdanowskiej.

Uprzejmie wyjaśniam, że ten komunikat dostałem po felietonie, który dotyczył filmu Leszka Ciechońskiego pod tytułem „Tumult nad Łodzią„, a ściślej słów autora, że trzy razy próbował otrzymać komentarz od pani prezydent Hanny Zdanowskiej i trzy razy, mimo wcześniejszego ustawienia spotkań, tego komentarza mu niestety odmówiono.

Napisałem też, że Ciechoński bez skrępowania opowiada o tym, że naciski władz miasta spowodowały, iż premiera nie odbyła się w kinie Bałtyk, bo właściciel nie chciał się narażać. Informacja rzecznika nic tu nie prostuje, a jeszcze potwierdza, że urzędnicy panią prezydent Hannę Zdanowską wizerunkowo pogrążają.

Bo cóż było prostszego, niż powiedzenie tych kilku prostych zdań przed kamerą wspomnianego pana Ciechońskiego (nawet nie ustami pani prezydent), zamiast przesyłać je dziennikarzowi tydzień po premierze filmu?

Zamiast tego dali reżyserowi karabin do ręki, a on chodzi i strzela, publiczność ma zaś refleksję, że skoro pani prezydent nie chciała mówić przed kamerą, to na pewno coś ukrywa…

I jeszcze jedno: słów o naciskach nie zdementowano, co tylko może potwierdzać, że te naciski były.

Śmiać mi się chce, bo te uniki i naciski być może miały zminimalizować uderzenie (obiektywne czy subiektywne, nie wnikam), a tylko film Ciechońskiego zareklamowały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.