Czekają na konwój jak na Godota

Kategorie: blog

Przepraszam państwa za opóźnienie, ale czekaliśmy na konwój z oskarżonym – słowa te sędziowie Sądu Okręgowego w Łodzi powtarzają jak mantrę. Chodzi o to, że policyjna eskorta, która w konwoju przewozi delikwentów z aresztu do sądu nagminnie się spóźnia, przez co rozprawy zaczynają się z 30-, a nawet 60-minutowym opóźnieniem.

Wydaje się, że o ile sędziowie, obrońcy i oskarżyciele oswoili się z tą nienormalną sytuacją, o tyle świadkowie i obserwatorzy procesów nie przyswoili sobie takich „standardów” i za czekanie na Godota na sądowych korytarzach ciskają gromy pod adresem sądu. Niesłusznie, bowiem przyczyn poślizgów i opóźnień należy szukać gdzie indziej.

Dla mnie jest czymś niepojętym, że w dobie lotów Arniego na Marsa konwój policyjny nie jest w stanie na czas dotrzeć do gmachu Temidy. Być może wina jest po stronie zakładu karnego, który na czas nie potrafi  przygotować do drogi osadzonego. Jeśli tak jest, to najwyższa pora, aby to zmienić.
Skoro wiadomo, że aresztant o godz. 9 musi stawić się w sądzie, to chyba nic prostszego, jak obudzić go o właściwej porze, odziać, nakarmić, klepnąć na dobrą wróżbę i odprawić do policyjnego furgonu, który komunikiem pogna do sądu.

Jeśli więzień nie zdążył przełknąć śniadania, to też żaden problem.  Jestem przekonany, że policjanci z wydziału konwojowego, w ramach ocieplania swego wizerunku, zatrzymają się pod Mc Donalds, kupią oskarżonemu hamburgera i popędzą na rozprawę.

Można? Można. Dlatego moim pragnieniem jest, aby policja i służba więzienna zdała wreszcie egzamin i tak sobie zorganizowała pracę, żeby oskarżeni na czas meldowali się w sądzie. I aby sędzia – ku zdumieniu i oszołomieniu prawników i publiczności – mógł oznajmić, że proces zaczynamy bez opóźnienia, ponieważ konwój ZNÓW przybył punktualnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *