Prezes na zagrodzie jednak nie jest równy wojewodzie

Kategorie: blog

Sygnał ostrzegawczy dla prezesów, którzy spółdzielnie mieszkaniowe traktują jak prywatny folwark. Sąd Okręgowy w Łodzi  uchylił uchwałę Rady Nadzorczej SM „Śródmieście” o wyrzuceniu ze spółdzielni szóstki lokatorów. Ci płakali i skakali z radości oraz padali sobie w ramiona, zaś prawnik spółdzielni zwiesił nos na kwintę i sprawiał wrażenie, jakby chciał się zapaść pod ziemię.

Lokatorzy nigdy nie mieli wątpliwości, że ich wyrzucenie to kara ówczesnego wszechwładnego i gromowładnego prezesa Krzysztofa D. (resztę nazwiska zarekwirowała prokuratura) za to, że protestowali przeciw pamiętnej wycince drzew na skwerze przy ul. Piotrkowskiej. Władze spółdzielni wzięły ich niemal za gierkowskich warchołów i gomułkowskich podżegaczy zimnowojennych. Lokatorzy z hukiem wylecieli ze spółdzielni, bowiem zarzucono im, że działają na jej szkodę i chcą skłócić spółdzielców. Jeśli włodarze SM „Śródmieście” myśleli, że wykluczeni położą uszy po sobie i będą siedzieć cicho jak struś pod miotłą, to srodze się pomylili. Lokatorzy skierowali sprawę do sądu i wygrali w cuglach, bowiem sędzia na decyzji i pokrętnej argumentacji władz spółdzielni nie zostawiła suchej nitki.

Niestety, Krzysztof D. nie dotarł do gmachu Temidy na finał sprawy. A szkoda, mógłby bowiem zobaczyć, jak przemija chwała świata. Jego świata. Jako Król Manhattanu uważany był jednego z najpotężniejszych prezesów łódzkich spółdzielni mieszkaniowych. Był to taki lokalny capo di tutti capi. Prawdziwy szef szefów. I nagle wszystko zaczęło się walić. Najpierw prokuratura postawiła mu zarzuty i odsunęła go okresowo od fotelu prezesa, a potem rada nadzorcza spółdzielni postawiła kropkę nad „i” wysyłając go na zieloną trawkę. „I jak tu żyć?” – pyta zapewne biedny pan Krzysztof. Cóż, nie pozostaje mu chyba nic innego, jak założyć plantację papryki.

Warto zauważyć, że jednoznaczne orzeczenie sądu to przestroga dla szefów spółdzielni i ich zauszników, aby nie traktowali lokatorów jak pionków na szachownicy. Można bowiem odnieść wrażenie, że niektórzy bossowie spółdzielczy, przekonani o swojej omnipotencji, nie liczą się z lokatorami i robią co chcą wiedząc, że włos im z głowy nie spadnie. O tym, że jest to błędne przekonanie udowodnili lokatorzy ze „Śródmieścia”. Czy ich śladem pójdą inni?

Komentarze (1):

  1. elpo55

    Brawo Panie redaktorze za celny komentarz !. Wielu jest zapewne podobnie działających prezesów Spółdzielni mieszkaniowych w Łodzi i nie tylko tutaj. Bardzo ważne jest społeczne zaangażowanie Prasy, Radia i Telewizji tymi tematami które tak naprawdę dotyczą większości mieszkańców i obywateli !. Dzięki nagłośnieniu jakie Wy zapewniacie, coraz więcej ludzi dotąd bezkarnie uprzedmiotowianych i przez to nieaktywnych mas spółdzielców, będzie pytało z odwagą swoich prezesów, o wiele spraw które dotąd były skrzętnie skrywane!. I o to chodzi aby spółdzielcy aktywnie uczestniczyli i wywierali presje na prezesów w sprawach czynszów, gospodarowania majątkiem i zasobami Spółdzielni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *