Jak mistrz Europy nie został killerem mafii

Kategorie: blog

Takiego finału drugiego procesu tzw. zbrojnego ramienia łódzkiej ośmiornicy w Sądzie Okręgowym mało kto się spodziewał. Chodzi oczywiście o jednego z głównych oskarżonych – Roberta R. z Pabianic, byłego mistrza Europy juniorów w strzelaniu sportowym z pistoletu.

Prokuratura uznała go za killera mafii i zarzuciła mu, że w ramach mafijnych porachunków przyjął zlecenie na „skasowanie” dwóch gangsterów – „Ryby” i „Boksera”. Pierwszy z nich został zastrzelony po wyjściu z siłowni, a drugi postrzelony i w głowę ciężko zraniony pod swoim domem.

Podczas pierwszego procesu sąd wziął Roberta R.  za płatnego zabójcę i skazał go na dożywocie. Były mistrz Europy odwołał się od wyroku i to tak skutecznie, że Sąd Apelacyjny uchylił werdykt i nakazał powtórzyć proces. Ten właśnie się zakończył i Robert R., który za kratami spędził siedem lat, został… uniewinniony. W związku z tym pojawia się kluczowe pytanie: jak to się dzieje, że ten sam sąd raz skazuje podejrzanego na dożywotni pobyt za kratami, a innym razem uniewinnia od zbrodni i twierdzi, że nie ma mocnych dowodów, że wykonał on mokrą robotę?

Przecież oba wyroki dzieli przepaść. Wprawdzie z wyrokami sądu ponoć się nie dyskutuje, ale moim zdaniem  jest to błędne przekonanie, bowiem po niektórych orzeczeniach Temidy aż się prosi, aby podjąć z nimi polemikę. Jeśli założymy, że drugi wyrok jest „prawdziwy”, a pierwszy był „fałszywy”, to nasuwa się pytanie, w oparciu o jakie dowody został on wydany? Przecież Robert R. nie został skazany na prace społeczne, lecz na dożywocie, co oznacza, że sąd musiał trzy razy dobrze się zastanowić, zanim podjął tak surową decyzję. A mimo to podjął. I jak tu mieć zaufanie do Temidy?

Nowy wyrok sądu oznacza też klęskę prokuratury. Mam nadzieję, że uderzy się ona w piersi i wyciągnie wnioski z tego, że jej dowody nie były warte złamanego szeląga. I odpowie na kolejne kluczowe pytanie: skoro Robert R. okazał się niewinny, to kto był płatnym zabójcą strzelającym do „Ryby” i „Boksera”? Wierzę, że śledczy nie odłożą tego pytania ad calendas graecas, czyli na święty Jury kiedy będą w niebie dziury.

Komentarze (1):

  1. Szacharnia

    Chyba bardziej adekwatny tytuł powinien brzmieć „Mistrz Europy nie był killerem mafii”.
    Obaj nie znamy akt sprawy, więc ocena Roberta R. oraz wyroków w jego sprawie jest wręcz niemożliwa. Dziwi mnie bardzo, że „roztkliwia się” pan nad niekompetencją sadową i prokuratorską, a nie nad losem człowieka, który niewinnie przesiedział siedem lat w więzieniu, które tak na prawdę złamało mu życie. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *