Show time

Kategorie: Ostry dyżur

Cały dzień trzeba zagospodarować, przeglądam książeczkę szczepień i stwierdzam z pewną dozą zdziwienia, że właśnie mam mieć druga turę szczepień. Idę do Moniki i Marty. Marta funduje mi dwie szczepionki dobrze, że nie wszystko bo jest jeszcze kilkanaście godzin podróży, a pierwsze szczepienie w skumulowanej dawce zniosłem źle, bóle mięśniowe, temperatura. Może się tym razem obejdzie bez tego.

Difac w Bagram jest lepszy niż u nas w Ghazni. Po lunchu z chłopakami z MP idziemy do PX-u. Niestety jest w fazie likwidacji, ale przed wejściem swoje stanowisko mają localsi. Wpada mi w oko pled z wielbłądziej wełny. Po krótkich targach kupuję za, wydaje się, korzystną cenę.

Mam informację, że C-17 będzie leciał w nocy. O 02:00 show time. Wieczorem zdaję do depozytu broń, hełm i kamizelkę z IPMED-em. Jestem „lżejszy” o około 20kg. Próbuje zasnąć, ale tysiące myśli przewalają się przez głowę i tak z boku na bok. Dzwoni telefon –  syn Michał. Ze spokojem mówi, ze właśnie jadą do szpitala bo Madzi odeszły wody ( w kraju jest około 16:00). Skręca mnie z bezsilności. Próbuję monitorować sytuację, wykonuje kilkanaście telefonów, ale mogę tylko czekać. O 18:00 czasu polskiego (21:30 afgańskiego) dzwoni Michał, że Hanusia jest już z nami. Wielkie podziękowania dla Pana dr Jana Krajewskiego i Jego zespołu.

Szczęście, łzy radości i niezwykle wkurwiająca samotność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *