Śmigłowcem po ciemku

Kategorie: Ostry dyżur

Tagi: , ,

Od rana sprawdzam kilka razy pogodę, musi się udać. Przede mną kilka dni podróży, ale w takiej chwili nie mogę Magdy zostawić samej. O 12:00 „show time” na amerykańskim helipadzie.- sprawdzenie obecności i bagażu.

Pierwsza informacja podnosi trochę ciśnienie – polski łącznikowy mówi, że nie polecę, bo „Foresty”  (nieco uszczypliwe określenie z US Army J) maja komplet na Blackhawki i Chinooki. Na helipadzie zjawił się Jasiu „Johnny” polski pilot z siedemnastek. Mimo fatalnej pogody przyszedł mnie pożegnać – to się nazywa więź. Taki drobny gest, ale zrozumie to ktoś, kto był na misji. Czekam cierpliwie godzinę, ale niestety informacja się potwierdza. „Foresty” polecieli. Wróciłem do campu, bo jest kurewsko zimno.

Nasz oficer sztabu Irek wydzwaniał w kilka miejsc, wszędzie dostawał zapewnienie, że wszystko jest OK, ale nikt nie daje gwarancji na lot. Wróciłem na helipad i sam zacząłem negocjacje z „amerykańczykami”.  Śmigłowce maja być o 16:00, przylecieli, ale nie lecą do Bagram tylko do Sharany. Trzeba czekać jak wrócą i w drodze powrotnej „może” nas zabiorą. Czekam, czekam, czekam. Około18:00  informacja, że śmigłowce będą później, bo jest ostrzał i czekają jak się sytuacja uspokoi. Wreszcie około 18:20 słychać Chinooki.

Jest ciemno, ale po kilku minutach majaczą w ciemności dwa korpusy CH-47. Lądują bez problemu. Po sprawdzeniu (ponownym) udajemy się gęsiego do śmigłowca. Startujemy o godzinie 18:40 L (14:10 Z). CH-47 nr 043. No teraz to i tak po zawodach. Nie załapię się już dzisiaj na C-17 w Bagram. W śmigłowcu jest cholernie zimno. Powód – otwarte stanowiska gunnerów na obu burtach, otwarta rampa i usunięty element z podłogi, ponieważ pod śmigłowcem wisi kontener i jeden z członków załogi go obserwuje. Lot w nocy nad górami Hindukuszu to niesamowite przeżycie. Światło księżyca oświetla szczyty. Widok wspaniały. Jestem pełen uznania dla umiejętności pilotów. Niemal ocierają się o szczyty. Śmigłowiec leci oczywiście nieoświetlony. Cała załoga wyposażona w gogle noktowizyjne. Wyglądają jak kosmici z dodatkowym sprzętem zamontowanym na hełmach. 

Po godzinie lotu (19:45 L; 15:15 Z) podchodzimy do Bagram. W pierwszej kolejności piloci pozostawili kontener, a potem wylądowali w innej części lotniska. Na lotnisku czekali łącznikowi. Dojechaliśmy do PMC, klucze do pokoju i informacja, że mogę lecieć do Bagram, ale dopiero następnego dnia w nocy. Trudno, czekam. Poślizg na starcie rozwalił cały plan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *