Archiwum kategorii: Blog Asi

Uniejów

Kategorie: Blog Asi

Uniejów przywitał nas deszczem.

Nocowaliśmy w pensjonacie na rynku. Przyjechliśmy późnym wieczorem i nawet kolorowa fontanna przed oknem nie była w stanie namówić nas na spacer. Ale za to droga… mmm…bajka. O zachodzie słońca,  przez malownicze wsie,  pola i lasy,  cudnie!  Jadąc motocyklem czujesz zapachy,  zmienność temperatury,  pęd powietrza na twarzy,  wibracje i ryk silnika,  to wszystko tworzy niezapomniane wrażenia.  Jeśli ktoś boi się jazdy i nie bardzo wie jak ma się na tym motocyklu zachować,  proponuję dać się poprowadzć, jak w tańcu. Przytulić się do partnera,  przymknąć oczy,  rozluźnić się ,zaufać i poczuć ten rytm… w prawo. .. w lewo… Miłych wrażeń. ..

 

Jadziem :)

Kategorie: Blog Asi

Trzymajcie kciuki za pogodę!

Jak co roku,  małżonek zabiera mnie na wycieczkę motocyklem „wokół komina”. Trasa nie będzie  długa,  ale urocza,  nocleg codziennie w innym miejscu, ogólnie spontan. Jestem podekscytowana!

Niebawem otwarcie nowej siedziby Łódzkiej Fundacji Kocham Życie.  Będziemy na Paderewskiego 13, czyli na przeciwko mojego ulubionego Ośrodka Łysych Głów. Tak kombinujemy, żeby zrobić dyżury,  może któraś zagubiona owieczka stająca na krawędzi przepaści chciałby wpaść na pogaduchy. Hmm. … Powoli rodzą się nowe pomysły na działalność fundacji. Odkąd pamiętam,  wrzesień zawsze był kreatywny. Zgromadzona podczas lata energia musi znaleźć ujście. Jestem pełna nadziei. Może jakoś uda mi się przetrwać jesień, będzie nowe ekscytujące zajęcie 🙂 Bo w ubiegłym roku,  z tego co pamiętam, było ze mną kiepsko w listopadzie.  Brrr. .. nie chcę o tym myśleć.  To tyle.  Zmykam,  bo przygoda nie może czekać!

Powrót

Kategorie: Blog Asi

 

Będę pisała. Koniec wakacyjnej przerwy!

Mazurski urlop wyjątkowo udany. Przez dwa tygodnie nawet nie wyciągnęliśmy sztormiaków. Wiatr, plażing, smażing, obżarstwo i 3 kg do przodu. Poza tym wspaniała zabawa,  ogniska pod gwiazdami i poranne kąpiele w jeziorku.  Cudowne mazurskie klimaty. Zamieszczę oczywiście fotki, ale dopiero jak dostanę je od kolegi. Podejrzałam trochę w aparacie. Są piękne!

Ostatnio miałam takie przemyślenia,  że nie bardzo nadawały się na bloga. Cenzura nie teges.  Takie tam… Aktualnie jest w porządku,  ciszę się pracą, latem i wszystkim do okoła.

Sis jest na finiszu chemioterapii. Włos już się jej rzucił na czaszkę. Jak twierdzi,  to najpiękniejszy okres w jej życiu 🙂 Jakieś pytania? Ona jest tym zaskoczona,  a ja nie.  Wiedziałam, że tak będzie. W końcu to te same geny.   Generalnie trochę jesteśmy kosmitkami. Niebawem wybieramy się na konsultację w sprawie pozbycia się cycków i zastąpienia ich nowszymi modelami. Ufff. .. No nie jest to to,  o czym marzyłam,  niestety.  Ale zanim. … mamy jeszcze szeroko zakrojone plany i pomysły na to, jak cieszyć się życiem. Póki trwa!

 

20140809_175500

I tak oto nastał upragniony czas wyjazdu na Mazury!

Moje mieszkanie w związku z tym przypomina trochę pole bitwy. Pakowanie. Hmmm… kiedyś uwielbiałam, teraz niekoniecznie. Muszę jeszcze zrobić zakupy i zająć się Żizel, koła dopompować, do baku nalać, pogłaskać po kierownicy, żeby nas dowiozła szczęśliwie. Pies wykropiony świństwem przeciwko kleszczom, kosmetyki z filtrem UV uszykowane, tabletki na alergię i sraczkę zakupione, można wyruszać. Nasz macierzysty port „Pod dębem” Ruciane Nida, a tam czeka już przy kei ”Grażyna”. Taaa… Ahoj przygodo!

Po urlopie wracam do pracy. Czas już czas! Cieszę się na spotkanie z ludźmi, z pacjentami, na rozmowy i uśmiech i to całe zamieszanie, które panuje  w dużych instytucjach ochrony zdrowia. Zatęskniłam, jednym słowem. Nawet już buciki do pracy zakupiłam nowe, w kolorze lilaróż 😉

Teraz trochę czarów. Uuuuuu… moje córki powiedziały, że się mnie boją. Zrobiłam Zadanicę. Zadanica- to lalka wykonana własnoręcznie, z różnych materiałów, bez użycia igły, można tylko wiązać i ewentualnie użyć kleju. Przydzielasz jej zadanie, w którym ma ci pomagać, bo sobie nie radzisz. Wykonujesz ją, ozdabiasz i mówisz dokładnie jakie ma zadanie. Jedna Zadanica-jedno zadanie. Nie może mieć twarzy, ale może mieć coś, czego ty nie masz. Moja ma fajne cycki, w rękach trzyma dwa różowiutkie jajniki, bo mi zabrali, ma warkocz, ale ma też chustkę ma głowie, a jakie ma zadanie nie powiem, bo to tajemnica. Jest przyczepiona w sypialni nad moją głową, jedzie ze mną na Mazury i zabiorę ją ze sobą do szpitala, niech działa. Hi hi hi. A co! Taka to moja terapia wspierająca niekonwencjonalna, przy całym szacunku do medyków i wszystkiego co mi proponują. Jak mówi tato, „Jeden wierzył w gusła, to mu dupa uschła”, ale ja i tak jestem dumna z mojej Zadanicy i już czuję jej moc!

zad Moja Zadanica 🙂

Na ostatniej konferencji poznałam Emilkę, wiem, że zagląda na bloga. Emilko odezwij się, czekam 🙂

A to moja Sis urocza, tak sobie radzi. Jestem z niej dumna.

sis

Nie wiem jak będzie z wpisami w trakcie urlopu, bo pewnie będę miała kłopot z siecią. Ale! Podobnie jak w ubiegłym roku, napiszę dziennik pokładowy i relację ze szlaku, którą zamieszczę później, może ktoś złapie bakcyla i pożegluje? Życzcie nam kochani pomyślnych wiatrów, mnie już się micha śmieje na samą myśl. Już mi fale pluskają i pachnie żabianką (specyficzny zapach jeziora). Do następnego! Ahoj!

Lato?

Kategorie: Blog Asi

Ciepły kocyk, grzaniec w kubku, laptop zamiast termoforu na brzuchu, niech żyje lato!

Od rana odziana w różową kiecunię skakałam przez kałuże. Kiecunia jakby lekko przyciasna się zrobiła… Hmmm… pewnie się skurczyła w praniu. Przywdziałam ją na okoliczność uczestniczenia w konferencji pt.” Pielęgniarka i Położna przyjacielem pacjenta dorosłego i dziecka.” Miałam krótkie, acz treściwe wystąpienie. Jestem zadowolona, odbiorcy mam wrażenie również. Dzień spędziłam poza tym na staniu w korkach. Przebicie się przez miasto w godzinach szczytu wymaga cierpliwości. Ale dzięki temu, nauczyłam się przeglądać strony internetowe w głupofonie podczas poruszania się w żółwim tempie po ulicach. A co! Zmęczonam… Pies właśnie leży na środku pokoju i ogląda mecz. Poważnie. Wygląda to prześmiesznie. Mnie już siódme poty oblewają po grzańcu, więc chyba udam się na zasłużony odpoczynek. Paaaaa.

konferencja

Taka się czuję szczęśliwa, że aż się boję mówić, żeby nie zapeszyć. Znacie to uczucie?

Jak już jest mi tak dobrze i błogo, to zawsze się coś spieprzy. Ale może nie tym razem. Lato, mimo że trochę chłodne, działa na mnie obezwładniająco. Jak można się czymkolwiek martwić, kiedy na świecie jest tak pięknie! Przesiaduję na balkonie, rozmawiam z moimi kwiatami, wtulam się w psa, tak fajnie pachnie hi hi. Czyżby to objawy dewocenia? Energia mnie rozpiera, w związku z czym wysprzątałam mieszkanie, umyłam wszystkie okna i poczyniłam letnie dekoracje. Tak mam, na każdą porę roku zmienia się wystrój mieszkania. Latem dominują słoneczniki i muszle, jesienią kasztany, kolorowe liście, zimą wiadomo-bożonarodzeniowo, wiosną pisanki, baranki, forsycje i bzy. Z niecierpliwością oczekuję urlopu na mazurskim szlaku. Bosman popłynie po raz pierwszy. Mam nadzieję, że się spisze na medal, w końcu imię zobowiązuje ;).  Popołudnie spędziłam z Sis, na malowaniu paznokci (znaczy ja jej maluję) w brokatowo-tęczowe kolory i planowaniu imprez i wypadów na nadchodzące miesiące. Grono onkopsiapsiółek nam rośnie, a nie sposób zapomnieć o spotkaniach w gronie Lejdis, tak więc terminarz mamy napięty. Zanim doktory rzucą się nas z nożem, narobimy trochę zamieszania. Z góry przepraszamy za zakłócanie spokoju publicznego i prosimy o wyrozumiałość. Może ktoś ma sprawdzony przepis na sałatkę z cykorii? Nie żebym miała cykora, ale jakoś mnie intryguje to warzywo.

balkon Taki ogródek na balkonie mam 🙂

Jest git :)

Kategorie: Blog Asi

Moi Drodzy Czytelnicy, brak wiadomości to dobra wiadomość. Jak więc widzicie, w mnie wszystko w najlepszym porządku.

Oznacza to, że kontrola moich podrobów nie wykazała nic niepokojącego, rozkoszuję się letnimi smakami i widokami, łapię każdą chwilę i zapomniałam, że chorowałam na raka. Tak szybko zapomina się to co złe, tak jest skonstruowany nasz umysł, tak ma być. Widzę już efekty stosowania wspomnianej kiedyś odżywki do rzęs, mmmmm…. Polecam wszystkim po chemio i tym bez chemio, radziłabym wcześniej wypróbować np. w gabinecie kosmetycznym, bo może powodować uczulenia i szkoda wyrzucić kasę w błoto. Diagnostyka genetyczna rodzinki trwa, jest nas mutantów BRCA1 coraz więcej. No cóż, w grupie siła, może tak należy do tego podejść. Ostatnia rzecz jaką muszę zrobić, to poddać się obustronnej mastektomii. To radosne wydarzenie nastąpi jesienią, a póki co, doktory drapią się po głowach jak to zrobić, żeby było najlepiej, najładniej i najbezpieczniej. Nie myślę na razie o tym, zostawiam temat na później, bo samo pomyślenie przyprawia mnie o mdłości. Jak mówi moja znakomita koleżanka, „Przyjdzie dzień, będzie rada.” Obiecuję podzielić się z Wami swoimi wątpliwościami, odczuciami i wszystkim co związane jest z zabiegiem, kiedy nadejdzie na to czas. Na razie oswajam temat. Jest trudny, wierzcie mi.

A co u Sis? Tankuje dragi, zostało jej jeszcze 9 tygodni. Jeśli ktoś mówi, że ja jestem dzielna, to powinien poznać Sis. Ta dopiero ma Power! A jeszcze nie dawno mówiła, że mnie podziwia, że ona nie dałaby rady, z przerażeniem patrzyła na moją łysą głowę. A teraz co? Zrzuca turban gdy jej za gorąco i odważnie patrzy ludziom w oczy. Nie ma dla niej rzeczy niemożliwych i nie do załatwienia. Popyla w butach na obcasach od szpitala do szpitala, jeździ bus pasem bez mandatów i parkuje w niedozwolonych miejscach pokazując środkowy palec. Problemy sypią się jej na głowę jeden za drugim, a mimo to ma uśmiech od ucha do ucha. Taka z niej dżaga! Nawet na wizycie u bioenergoterapeuty parskała śmiechem, wyglądało na to, że ma więcej energii niż on hi hi. Cóż… chemia doda ci skrzyyydeeeł! 😉

woman

Minął rok

Kategorie: Blog Asi

Szast prast i minął rok, odkąd dzielę się swoimi przemyśleniami z Wami Drodzy Czytelnicy Bloga.

Bardzo Wam dziękuję, że jesteście ze mną, dziękuję za WSZYSTKIE komentarze, za emocje, za wsparcie, za kubeł zimnej wody na głowę czasami, za okazję do przemyśleń i spojrzenia w głąb siebie.

W ostatnim czasie oddawałam się uciechom leczenia uzdrowiskowego w Uniejowie. Polecam. http://www.izc.pl/uniejow

Dojechały do mnie moje onkopsiapsiółki oraz Sis i razem, ku uciesze kuracjuszy i pracowników instytutu, na przekór rakowi raczyłyśmy się życiem. Wieczory spędzane w SPA przy szampanie, truskawkach i świecach wzbudziły obawę, że włączy się alarm p/poż, więc świece musiałyśmy zgasić i zastąpić je nastrojowym oświetleniem. Chętnych do wskoczenia do okupowanego przez nas jacuzzi nie brakowało, ale szczęśliwie kuracjusze mają od 22.00 ciszę nocną, jak na koloniach, więc musieli się meldować w pokojach. Komercja (czyli my) rządziła się całkiem innymi prawami. Uskuteczniałyśmy więc nocne eskapady do SPA w szlafrokach chichocząc jak nastolatki. Opowieściom dziwnej treści i wybuchom śmiechu nie było końca. Dzięki wytrząchaniu mojego ciała w uzdrawiających bąbelkach, peelingom cukrowym, masażom ciała i przepony, czuję się zdrowa, szczęśliwa i młodsza o co najmniej 10 lat, mimo że przybyło mi pewnie ze 2 kg, nadal boli mnie tu i tam, oraz miewam w dalszym ciągu zaniki pamięci i uderzenia gorąca. Takie to skutki życiodajnego onkoleczenia. Korzyści znacznie więcej, zatem nie ma co marudzić, tylko oddawać się przyjemnościom doczesnym, wszak raz nam tylko dane być na ziemskim padole. Cudownego weekendu życzę wszystkim !

uni

Kochana Mamo życzę Ci samych cudowności w dniu Twojego święta. Kochana córko, spełnienia marzeń w dniu Twoich urodzin 🙂

Dzień Matki, to jeden z tych, kiedy oczy mam na mokrym miejscu, tak mnie wzrusza … Moja córka powinna dzisiaj zdmuchnąć dwadzieścia świeczek na torcie… Ale podjęła decyzję, że nie zdmuchnie, nie jest to dobry dzień. Dziś żegna swojego serdecznego kolegę, zmarł na raka, miał 21 lat, w lipcu ubiegłego roku dowiedział się, że jest chory… To będzie smutne pożegnanie, w Dzień Matki, w dzień jej urodzin… A ja… cóż… otrę łzy i popatrzę z uśmiechem na świat, dziękując losowi za to, że mam dwie cudowne córki i cudowną mamę.

A oto link do naszych weekendowych-fundacyjnych poczynań, oraz kilka zdjęć.

http://www.tvp.pl/lodz/aktualnosci/spoleczne/namawialy-kobiety-do-badan-piersi/namawialy-kobiety-do-badan-piersi/15340223?fb_action_ids=626943544041254&fb_action_types=og.likes

f2 f4 f3 f1 f5 Baba Joga 🙂 f1 f2 f3

Zapraszamy!

Kategorie: Blog Asi

Drodzy Łodzianie – najważniejsze samobadanie!

Uraczmy się życiem, zachwyćmy majem i pobijmy wraz z Panią Prezydent Hanną Zdanowską rekord w nauce samobadania piersi! Zobaczcie jak wygląda „Baba Joga” kontra Rak. Weźcie ze sobą uśmiech, dobry humor i dołączcie do nas w sobotę 24 maja o godz 11.00 w Parku Staromiejskim (tzw Park Śledzia) od strony ul Zachodniej.

Pięciu niesamowitych akordeonistów z Tusz…Orkiestry umili nam czas Joga na trawie doda wszystkim siły i energii.

Bądźcie z nami! 🙂

FB2