Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

I tak oto nastał upragniony czas wyjazdu na Mazury!

Moje mieszkanie w związku z tym przypomina trochę pole bitwy. Pakowanie. Hmmm… kiedyś uwielbiałam, teraz niekoniecznie. Muszę jeszcze zrobić zakupy i zająć się Żizel, koła dopompować, do baku nalać, pogłaskać po kierownicy, żeby nas dowiozła szczęśliwie. Pies wykropiony świństwem przeciwko kleszczom, kosmetyki z filtrem UV uszykowane, tabletki na alergię i sraczkę zakupione, można wyruszać. Nasz macierzysty port „Pod dębem” Ruciane Nida, a tam czeka już przy kei ”Grażyna”. Taaa… Ahoj przygodo!

Po urlopie wracam do pracy. Czas już czas! Cieszę się na spotkanie z ludźmi, z pacjentami, na rozmowy i uśmiech i to całe zamieszanie, które panuje  w dużych instytucjach ochrony zdrowia. Zatęskniłam, jednym słowem. Nawet już buciki do pracy zakupiłam nowe, w kolorze lilaróż 😉

Teraz trochę czarów. Uuuuuu… moje córki powiedziały, że się mnie boją. Zrobiłam Zadanicę. Zadanica- to lalka wykonana własnoręcznie, z różnych materiałów, bez użycia igły, można tylko wiązać i ewentualnie użyć kleju. Przydzielasz jej zadanie, w którym ma ci pomagać, bo sobie nie radzisz. Wykonujesz ją, ozdabiasz i mówisz dokładnie jakie ma zadanie. Jedna Zadanica-jedno zadanie. Nie może mieć twarzy, ale może mieć coś, czego ty nie masz. Moja ma fajne cycki, w rękach trzyma dwa różowiutkie jajniki, bo mi zabrali, ma warkocz, ale ma też chustkę ma głowie, a jakie ma zadanie nie powiem, bo to tajemnica. Jest przyczepiona w sypialni nad moją głową, jedzie ze mną na Mazury i zabiorę ją ze sobą do szpitala, niech działa. Hi hi hi. A co! Taka to moja terapia wspierająca niekonwencjonalna, przy całym szacunku do medyków i wszystkiego co mi proponują. Jak mówi tato, „Jeden wierzył w gusła, to mu dupa uschła”, ale ja i tak jestem dumna z mojej Zadanicy i już czuję jej moc!

zad Moja Zadanica 🙂

Na ostatniej konferencji poznałam Emilkę, wiem, że zagląda na bloga. Emilko odezwij się, czekam 🙂

A to moja Sis urocza, tak sobie radzi. Jestem z niej dumna.

sis

Nie wiem jak będzie z wpisami w trakcie urlopu, bo pewnie będę miała kłopot z siecią. Ale! Podobnie jak w ubiegłym roku, napiszę dziennik pokładowy i relację ze szlaku, którą zamieszczę później, może ktoś złapie bakcyla i pożegluje? Życzcie nam kochani pomyślnych wiatrów, mnie już się micha śmieje na samą myśl. Już mi fale pluskają i pachnie żabianką (specyficzny zapach jeziora). Do następnego! Ahoj!